Hanns Hopp – architekt Królewca i Kaliningradu

Jeśli opisaliśmy lotnisko Devau w Królewcu trzeba też powiedzieć dwa słowa o architekcie i twórcy budynków znajdujących się w tej dzielnicy Hanns Hopp urodził się 9 lutego 1890 roku w Lubece. Studiował w Uniwersytecie Karlsruhe oraz na Politechnice w Monachium. W 1918 roku zaczął swoją karierę jako architekt zatrudniony przez władze miejskie Królewca. Oprócz tego tworzył on projekty dla Niemieckiego Jarmarku Wschodniego (Deutsche Ostmesse). Od 1926 roku przeszedł na prywatną działalność i dalej projektował budynki dla Królewca. W 1944 roku Hopp wyjechał z Prus Wschodnich do Drezna i po wojnie projektował budynki w NRD. Zmarł w 1971 roku w Berlinie Wschodnim.

Hanns Hopp stał się architektem, którego prace do obecnej chwili możemy obejrzeć w Kaliningradzie. Oprócz budynku lotniska w Devau (1921) czy Izby Handlowej (1922-23) zaprojektował również Park Hotel (1930-1931) oraz Dom Techniki (1924-1925). Każdy z tych budynków istnieje do tej pory choć tak naprawdę straciły one swoje walory estetyczne oraz wyraźną linię Hoppa.

Chyba najbardziej popularny budynek, który możemy zobaczyć zwiedzając Kaliningrad to obecny budynek władz miejskich Kaliningradu, który stoi na Placu Zwycięstwa. Choć otrzymał on wiele ciosów od współczesnych architektów, wciąż można zobaczyć w nim nutkę modernizmu.

Muzyczne upodobania mieszkańców Kaliningradu

Na niedzielny deser mały tekst o tym czego słuchają mieszkańcy Kaliningradu. W wyszukiwarce yandex.ru można czasem znaleźć bardzo ciekawe rzeczy. Jedną z nich jest spis wykonawców, którzy są typowi dla Obwodu Kaliningradzkiego. Jest to lista najczęściej słuchanych utworów w 2013 roku. Można tu zauważyć pewne trendy, na przykład to że koncert Depeche Mode w Polsce spowodował duże zainteresowanie mieszkańców Obwodu właśnie tą muzyką. Generalnie możemy też zauważyć pewną tendencję do słuchania muzyki wykonawców, którzy dawali koncert w Obwodzie Kaliningradzkim lub mieszkańcy regionu mogli wybrać się na jakieś wydarzenie do Polski. Zapewne tegoroczny Open’er będzie oblężony przez fanów muzyki z Kaliningradu.

Lista wykonawców typowych dla Kaliningradu

Lista wykonawców typowych dla Kaliningradu

Nie dziwią wiec ani Depeche Mode, ani U2 ani The Killers albo Korn. Dla mnie natomiast fenomenem jest zainteresowanie muzyką a-ha oraz wykonawcą jaki jest Fryderyk Chopin, który zajął 10 miejsce na liście. Jak widzicie rozstrzał jeśli chodzi o gusty muzyczne mieszkańców Kaliningradu jest dosyć potężny.

1525555_651809784854808_10615209_n

 

Jeśli chodzi o 2013 rok i wykonawców słuchanych przez mieszkańców Obwodu też mamy kilka niespodzianek aczkolwiek tu widać już więcej współczesnych wykonawców oraz wpływ kultury popularnej. Mamy więc na 10 miejscu Rihannę, na 11 Eminema oraz na 12 Lanę del Rey. 6 i 8 miejsce zajmują Zemifira i Kino. Jak widać w czołówce znajdują się natomiast gwiazdy muzyki popularnej Grigorij Leps i Stas Michajlow.

Kolejna mała cegiełka do tematu tożsamości mieszkańców Kaliningradu.

Dwupoziomowy most w Kaliningradzie

Podczas naszych wycieczek rowerowych już kilka razy przeprawialiśmy się przez rzekę. Jako że mosty w Kaliningradzie nie są przygotowane dla transportu rowerowego, trzeba cały czas obmyślać strategię, jak jechać, którą drogę wybrać i jak będzie nam najwygodniej. Ostatnio udało nam się kilka razy jechać jednym z najstarszych mostów w mieście i dlatego warto opowiedzieć o nim dopóki jeszcze stoi.

W Królewcu mosty były bardzo ważnymi konstrukcjami. Gdy rozwinęła się linia kolejowa łącząca Królewiec z Gdańskiem oraz Berlinem należało zbudować most, którym pociągi będą mogły przeprawić się przez rzekę a następnie pojechać dalej, do Rygi czy Petersburga. W 1913 roku zaczęto projektować a następnie budować most. Według idei projektantów był on dwupoziomowy. Dolny poziom przeznaczony był dla ruchu pieszego i samochodowego a górny dla pociągów. Pierwsza Wojna Światowa zastopowała budowę i most został dokończony dopiero w 1926 roku.

Dwupoziomowy most: Królewiec

Dwupoziomowy most: Królewiec

Jako że most stanowił dosyć poważny problem dla statków wpływających do portu, zastosowano tu ciekawy mechanizm pozwalający na podniesienie środkowej części przeprawy i obrócenie jej o 90 stopni. Dzięki temu każda większa jednostka mogła spokojnie ominąć konstrukcję mostu i wpłynąć nad nabrzeża Królewca. Mechanizm obracający był na tle nowoczesny, że cała procedura trwała około 3 minut. Pomocne były tu dwa ogromne silniki elektryczne, które podnosiły i obracały środkową część przeprawy.

 

W 1945 roku most został wysadzony przez wojska niemieckie a mechanizm rozebrany na części. Nowa administracja przez długi czas nie wiedziała jak poradzić sobie z tym problemem. Dopiero w 1949 roku most przywrócili do pewnej sprawności. Był wtedy mostem kolejowym, bez przejazdu samochodów. Między 1959 i 69 rokiem mechanizm obracający był zamieniony na inny, podnoszący i wtedy most stał się samochodowo-kolejowy.

Jak widać na zdjęciach most przedwojenny różni się znacząco od mostu powojennego. Teraz chyba najciekawsza rzecz. Jeśli dobrze przyjrzeć się wieżom, to w środku nich znajduje się część mechanizmu podnoszącego most. A mianowicie dwa wielkie bloki betonu zwieszone na stalowej linie.

Żeby podnieść most, te ogromne przeciwwagi opuszczane są w dół. Wtedy powoli, powoli, środkowa część mostu podnosi się na około 10-12 metrów i każdy większy statek może spokojnie wpłynąć, do centralnej części miasta. Dzieje się to wyjątkowo rzadko i dlatego podnoszenie mostu jest wyjątkowym wydarzeniem, które ogłaszane jest w prasie oraz wszelkich możliwych kanałach informacji. Do tego dźwięk jaki powstaje przy podnoszeniu i opuszczaniu mostu jest na tyle donośny (niesie się przy tym po rzece), że trudno nie zauważyć tego faktu.

Podniesienie mostu Kaliningrad

Podniesienie mostu Kaliningrad

Jednakże sama świadomość, że przejeżdżając przez most, przejeżdżasz pod betonowymi klockami, które ważą około 30-50 ton jest trochę stresująca. Dodajmy do tego, że na tym moście praktycznie zawsze tworzy się korek ponieważ nie był on planowany na takie natężenie ruchu. By wjechać na most należy skręcić na czymś w rodzaju skrzyżowania, gdzie naprawdę trudno o jasność – kto ma pierwszeństwo, kto kiedy powinien jechać. Dlatego jest to miejsce wiecznych wypadków, korków i gróźb pod adresem kierowców. Przejście mostu też stanowi nie lada doświadczenie, ponieważ kładka świetności pamięta jeszcze czasy Chruszczowa i Breżniewa. Przy każdym kroku nity łączące blachę po której idziemy trzeszczą i skrzypią. Dobrze przynajmniej że duża ilość wędkarzy łowiących przy moście, czuwa by wyłowić ewentualnego nieszczęśnika z wody.

W 2007 roku most stał się elementem dziedzictwa kulturowego a niecałe pół roku temu w czerwcu 2013 roku oświadczono, że zostanie on rozebrany by zrobić miejsce nowemu, lepszemu mostowi a właściwie dwóm mostom. Zostaną tu zbudowane dwa osobne mosty, jeden kolejowy a drugi samochodowy, które zastąpią, starą przeprawę.

Dlatego sądzę, że warto przyjechać do Kaliningradu jeszcze przed zamknięciem i zburzeniem mostu. Takie doświadczenie oraz sama konstrukcja są rzadkością w naszej części Europy. Nie mówiąc już o wielkich betonowych klockach wiszących nad nami.

 

O moście przeczytamy tu : http://wikimapia.org/3405850/ru/%D0%94%D0%B2%D1%83%D1%85%D1%8A%D1%8F%D1%80%D1%83%D1%81%D0%BD%D1%8B%D0%B9-%D0%BC%D0%BE%D1%81%D1%82

i tu: http://www.prussia39.ru/sight/index.php?sid=736 

Abrau Durso- czyli skąd pochodzi sowiecki szampan

Zapewne zanudziliśmy Cię opisami drużyn piłkarskich, historii futbolu i niemieckich lig. Dlatego od dziś pojawi się tu kilka opowieści z życia. Jako że mamy piątek dziś proponujemy tekst o trunkach wyskokowych a tak właściwie o jednym trunku.

Żona była ostatnio w sklepie w poszukiwaniu szampana. Gdy piszę szampana mam na myśli szampana a nie wino musujące. Albo jednak wino musujące ale z wyższej półki. Sprzedawczyni w sklepie zmierzyła ją wzrokiem, oceniła grubość portfela i orzekła głosem specjalisty Abrau-Durso. Bogu ducha winna małżonka z początku poczuła się lekko obrażona. Dopiero po tym jak sprzedawczyni kilka razy powtórzyła zwrot Abrau-Durso pojęła że chodzi o nazwę trunku. A raczej regionu.

 

Butelka Abrau Durso

Butelka Abrau Durso

Abrau Durso to miejscowość na Północnym Kaukazie, położona blisko miasta Noworosyjsk. Małe miasteczko liczące obecnie około 3000 osób jest stolicą sowieckiego szampana. Założone około 1872 roku stało się słynne z powodu win musujących, piękne jeziora oraz niecodziennych krajobrazów. Tak właściwie mówimy tu o dwóch miejscowościach. Abrau, gdzie jest wspaniała winnica i czyste jezioro oraz Durso, położone nad Morzem Czarnym. Prawdziwy kurort z kamienistymi plażami, czystym morzem oraz górskie zbocza, które tworzą idealne warunki dla  uprawy winorośli.

Etykietka Abrau Durso z lat 1950-1960

Etykietka Abrau Durso z lat 1950-1960

Tworzy się tu wina musujące w oparciu o klasyczną technologię. Jeśli miałeś kiedyś okazję spotkać się z Советское Шампанское (nie, nie z Sowieckoje Igristoje, ani Carskoje Igristoje ani inne Igristoje) to możesz być pewny, że smakuje ono wyśmienicie. Było ono znane na cały Związek Radziecki i pół świata. Za założyciela fabryki szampana uznaje się księcia Golicyna, który stał się gospodarzem Abrau Durso w 1892 roku.

Etykieta Abrau Durso z początku wieku

Etykieta Abrau Durso z początku wieku

Obecnie można zwiedzać zakład i dowiedzieć się o niektórych tylko tajnikach produkcji tego wina musującego. Posiada on trzy sale: Golicyńską, Carską oraz Francuską, gdzie można wziąć udział w degustacji 6 rodzajów kaukaskiego szampana.

Podczas wycieczki po stronie firmy, uznałem że kiedyś musimy się tam wybrać. Oprócz centrum turystyki winnej, hotelu i restauracji znajduje się tu winne SPA, gdzie można zażywać kąpieli w szampanie oraz winach. Na stronie znajduje się bardzo ciekawy film o historii Abrau Durso, jego produkcji i opowieści związane z trunkiem. Oprócz tego możemy zobaczyć galerię zdjęć, etykietek, logo: a więc jak zmieniała się grafika szampana. Do tego biblioteka, gdzie znajdują się fragmenty książek, w których pisarze napominają o tym konkretnym szampanie, lub gdzie jest on bohaterem sytuacji.

Na koniec film o historii szampana w języku angielskim: http://www.youtube.com/watch?v=yGD0_xbwwco

Strona główna http://abraudurso.ru/#

PS. Spróbowaliśmy i jesteśmy pod naprawdę dobrym wrażeniem tego trunku. Tak półsłodkie jak i półwytrawne ma intensywny smak, zdecydowaną ilość bąbelków i pozostawia przyjemne uczucie po konsumpcji. Możemy polecić Abrau Durso na świętowanie ważnych wydarzeń, jako prezent lub po prostu jako idealnego towarzysza zabaw.

Historia Concordia Königsberg i Königsberger STV: Królewiec

W cyklu drużyny piłki nożnej z Królewca dziś o dwóch zespołach, które również grały w tym mieście przed wojną. Pierwszy z nich to SV Concordia Königsberg a drugi Königsberger STV.

SV Concordia Königsberg została założona w 1911 roku i grała przez dwa lata w lidze miejskiej Królewca. Dopiero później, po 1933 roku weszła do Gauliga Ostpreußen i zaczęła rywalizować z najlepszymi drużynami z miasta. W sezonie 1936-37 udało jej się skończyć zawody na 4 miejscu, to samo zresztą osiągnięcie powtórzyła w sezonie 1938-39. Później spadła do niższej ligi i powoli zaczęła tracić na znaczeniu. SV Concordia Königsberg zostaje rozwiązana po 1945 roku.

 

Znaczek SV Concordia Konigsberg

Znaczek SV Concordia Konigsberg

 

Königsberger STV a więc Königsberger Sport- und Turnverein została założona w 1922 roku. Nie zapisała się szczególnie w historii sportu w Królewcu, do 1935 roku grała w lidze miejskiej tego miasta. Dopiero pod koniec swojej historii Königsberger STV zaczyna odnosić sukcesy w Gauliga Ostpreußen ale stadion, na którym grała drużyna został zamknięty. Warto dodać, że Königsberger STV  brała udział w rozgrywkach Tschammerspokal, pierwszego pucharu Niemiec w 1941 roku. Udało im się wyeliminować Prussia-Samland Königsberg 8:3 ale potem ponieśli sromotną porażkę z chyba najlepszą drużyną Królewca VfB Königsberg  0:8. Trzeba tu dodać również, gdzie grali Königsberger STV.  Stadion oraz cały teren nazywał się Walter Simon Platz i został podarowany miastu przez filantropa Waltera Simona w 1892 roku. Na obszarze ponad 6 hektarów w dzielnicy Huffen powstał plac sportowy, bieżnia oraz boisko do piłki nożnej. Właśnie to miejsce było domem dla Königsberger STV. Po 1933 zmieniono nazwę miejsca na Erich Koch Platz w imię Gauleitera Prus Wschodnich Ericha Kocha. Walter Simon był żydowskiego pochodzenia i nie mógł być partonem jednego z najważniejszych sportowych boisk w Królewcu.

Znaczek Konigsberger STV

Znaczek Konigsberger STV

Dziś  Plac Waltera Simona stał się boiskiem klubu piłkarskiego FK Baltika. Samemu obiektowi należy się bardziej dokładne opisanie, na co na pewno znajdziemy chwilę czasu. Jeden ze smaczków jest taki, że obecne wejście na stadion Baltiki podtrzymują kolumny będące kiedyś częścią kościoła na Nowym Altsztadzie.

 

 

 

Pruskie tradycje: ser tylżycki i Obwód Kaliningradzki

Robiąc zakupy w sklepie pewnie nie raz kupiłaś już ser tylżycki. Wyraźny smak, specyficzne dziury. A czy wiesz, że receptura sera tylżyckiego pochodzi z Prus Wschodnich. Dokładnie z Tylży – czyli dzisiejszego Sowiecka. To kolejny powód by zainteresować się tym małym miastem leżącym nad Niemnem.

W połowie XIX wieku Król Prus Fryderyk Wilhelm I wydał odpowiedni dokument zapraszający osadników z innych niemieckich ziem, do osiedlania się na terenach Prus Wschodnich. Okolice dzisiejszego Polesska, Sowiecka czy Krasnoznamieńska były zamieszkane głównie przez litewskie chłopstwo a teren był porośnięty lasem. Koloniści zaczęli zjeżdżać z Austrii, poszczególnych landów niemieckich, Czech oraz Szwajcarii. Jedna z rodzin miała na nazwisko Westphal i pochodziła ze sławnej doliny Emmental, która była kolebką sławnego sera emmentalera.

Po przybyciu do Tylży, rozpoczęli produkcję sera. Planowali, według swojej wiedzy i tradycji wyprodukować emmentaler. Tu należy wspomnieć o miejscowych warunkach, działaniu innych szczepów bakterii oraz dużej wilgotności. Ser tylżycki powstał z połączenia dwóch typów serów: szwajcarskiego i holenderskiego. To połączenie daje ser o wyrazistym zapachu oraz lekko ostrawym smaku. Do tego dziury w serze tylżyckim są nieregularne o wielkości kaszy gryczanej.

Ser tylżycki stał się popularny nie tylko w Prusach Wschodnich ale także w Szwajcarii, gdzie została przywieziona receptura jego przygotowania. Stało się tak dzięki Otto Wartmannowi i Hansowi Wegmullerowi, którzy w 1890 roku odwiedzili Tylżę by pozyskać recepturę. Wtedy właśnie ser tylżycki był produkowany w trzech wersjach: wersji łagodnej z mleka pasteryzowanego, w wersji ostrej o dosyć mocnym i wyraźnym smaku, gdzie używało się mleka niepasteryzowanego oraz tak zwanej Rahm-Tilsiter dla smakoszy produkowanej z mleka pasteryzowanego z dodatkiem śmietany

W Tylży powstały zakłady produkcyjne wytwarzające ser tylżycki. Co ciekawe pasował on idealnie do kuchni pruskiej i od razu zyskał sławę w Królewcu. Idealnie komponował się z ciemnymi chlebami oraz ciężkimi słodowymi piwami oraz porterami. Oprócz tego jadano go z ziemniakami, dodawano do sosów i gulaszy. W 1945 roku Tylża znalazła się na linii frontu i podczas ofensywy około 70% budynków w mieście zostało zniszczonych. Budynki fabryki ocalały a w mieście, które od 1946 roku nazywa się Sowieck rozpoczęto produkcję sera sowieckiego. Niestety jego jakość oraz smak w znacznym stopniu odbiegają od smaku sera z Tylży.

Ser tylżycki idealnie nadaje się do sałatek, zapiekanek, tostów. Można go łączyć z owocami, marynowanymi rybami. Zawiera 40% tłuszczu co sprawia, że idealnie się topi, jest więc idealny w wszelkiego typu sosach czy gulaszach. Podobno jest on na tyle zdrowy, że jego spożycie wspomaga profilaktykę antynowotworową i przeciwmiażdżycową.

Jak zawsze jest to jedna z rzeczy utracona przez region. Ser tylżycki jest zaliczany do kulturalnego dziedzictwa Szwajcarii, mało kto w Kaliningradzie wie natomiast, że nazwa sera tylżyckiego pochodzi z miasteczka na granicy Obwodu Kaliningradzkiego i Litwy.

Teraz już wiesz, że biorąc do ręki w sklepie ser tylżycki możesz bez obaw pomyśleć o Prusach Wschodnich oraz historii pięknego miasta Tylży. Smacznego!

O serze tylżyckim pisali dokładnie:

http://pruskihoryzont.blogspot.ru/2012/04/pruska-kuchnia-ser-tyzycki.html

http://www.forummleczarskie.pl/RAPORTY/156/ser-tylzycki/

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ser_tyl%C5%BCycki

Marzanna w kulturze słowiańskiej

Jeśli jesteśmy w temacie I dnia wiosny oraz palenia Marzanny warto zastanowić się skąd w ogóle wzięła się ta słomiana postać. Pamiętamy gdy w podstawówce, robiliśmy wyprawy nad rzekę z przygotowaną wcześniej kukłą, którą nauczycielka albo najodważniejszy uczeń wrzucał do wody tak by popłynęła z prądem rzeki.

Wieszanie marzanny

Wieszanie marzanny

 

Okazuje się że Marzanna nazywana jest także Moraną, Moreną, Śmiertką, Śmierciachą. W mitologii słowiańskiej była uznawana za demona symbolizującego zimę oraz śmierć. Podobno jej imię wzięło się od słowa mor – śmierć. Marzannę przeciwstawia się Jaryle, który był symbolem nadchodzącego nowego roku. Marzanna wraz z Dziewanną była również wspominana jako polska bogini przez Jana Długosza.

Wierszyk o Marzannie z Demotywatorów

Wierszyk o Marzannie z Demotywatorów

Postać naszej zimowej bogini powstawała ze słomy, którą związywano sznurkami. Dopiero później pojawiła się tradycja ubierania ją w szmaty albo stare ubrania, których domownicy powinni byli się pozbyć przed nadejściem wiosny. Kukłę palono a w niektórych regionach palono i topiono co miało symbolizować zabicie bogini śmierci i jednocześnie zabicie zimy panującej w naszym świecie. Kukła mogła być obwiązana białym płótnem, udekorowana koralikami albo materiałem. W niektórych regionach na wschodzie europy marzannę po wsi oprowadzał dziecięcy orszak niosący gałązki jałowca. (Motyw chodzenia w szkole podstawowej z marzanną nad rzekę przybiera coraz bardziej ciekawy obraz) Po drodze, można było też zanurzać w wodzie, a więc w strumieniach, jeziorkach, stawach a nawet kałużach. Gałązki jałowca były wykorzystywane, by z ich pomocą podpalić Marzannę a następnie rzucić ją na wodę.

Polska Marzanna

Polska Marzanna

Ważne, że podczas obrzędu trzeba było zachować pewne zasady. Nie można było dotknąć kukły, która już była w wodzie. Nie należy oglądać się za siebie podczas powrotu z topienia Marzanny. Jeśli ktoś potknął się albo upadł, groziła mu śmierć w ciągu najbliższego roku.

Po pojawieniu się chrześcijaństwa na ziemiach Polskich dosyć mocno walczono z tym zwyczajem. Od XVIII wieku, rozpoczęło się wciąganie go w zestaw obrzędów katolickich. Marzannę próbowano zastąpić Judaszem, zrzucanym z wierz, wieszanym na gałęziach, topionym i palonym.

Obecnie w Kaliningradzie Marzannę pali się najczęściej 1 marca. Wtedy przygotowana jest specjalna kukła ze słomy, również ubrana w białe płótno z różnymi koralami i wstążkami. Nabija się ją na specjalny pal i podpala. Wtedy też zebrani wokół powinni jak najgłośniej wiwatować by przegonić zimę i obudzić wiosnę.

 

 

Krainy historyczne na terenie Obwodu Kaliningradzkiego

Przypomniało mi się ostatnio jak jeszcze w liceum śledząc mapę naszego regionu, na północ od naszej granicy pojawiał się nieznany region z miastem Kaliningrad podpisany jako Sambia. Dla licealisty nazwa taka kojarzyła się bardziej z dziką krainą niż z regionem, który sąsiaduje z Polską. Tym bardziej, że nic o nim nie wiedziałem i nie miałem pojęcia, że kiedyś  w nim wyląduje.

Dlatego postanowiłem sprawdzić, na jakie regiony dzieliły się Prusy oraz jakie historyczne regiony można wydzielić w Obwodzie Kaliningradzkim. Od razu przyznam się, że my zamieszkaliśmy właśnie w Sambii po niemiecku nazywanej Zemlandem. Od nazwy regionu przyjęła się nazwa półwyspu Sambijskiego a więc ziemi, która leży między Zalewem Wiślanym a Zalewem Kurońskim. Na terenie Sambii leżą Pilawa, Tapiawa, Welawa, Ruszkowice czy Palmniki.

Krainy historyczne Prus

Krainy historyczne Prus

Sambia na południu graniczy z Natangią. Był to region zamieszkany przez plemię pruskie Natangów, ciągnący się wzdłuż Pregoły i Łyny. Ty główne miasta Górowo Iławeckie, Święta Siekierka, Iława Pruska, Bałga, Domnowo, Cynty. Na terenie Natangii narodził się  Herkus Monte, jeden z dowódców wojsk Prusów podczas powstań pruskich.

Już teraz wiesz dlaczego Królewiec został założony w takim miejscu. Na granicy dwóch regionów, na przesmyku między Sambią i Natangią, tam gdzie można było nie tylko kontrolować dwa regiony, ale również dzięki rzece i zalewowi w szybki sposób przemieszczać się po regionach.

Sambia i Natangia graniczyły od wschodu z Nadrowią. Tu graniczną rzeką była Deima. Kraina ta znajdowała się w dorzeczu Pregoły na wschód od dolnego Niemna. Warto wspomnieć, że w Nadrowii położona była miejscowość Romowe. Był to najważniejszy religijny ośrodek Prusów. Oprócz pogańskiej świątyni była to siedziba kapłana Kriwe, który był przez kronikarzy nazywany „pruskim papieżem”. Podbój tego regionu zaczął się w 1255 roku a zakończył około 1275.

Na południe od Natangii i Nadrowii znajduje się kraina historyczna zwana Barcją. Położona na wschodnim brzegu Łyny, zamieszkiwana była przez plemię Bartów. W późniejszym czasie stałą się częścią diecezji warmińskiej. Tu główne miasta to Kętrzyn, Bartoszyce, Srokowo, Gierdawy, Nordenbork, Alembork, Frydląd i Wielawa.

Ostatnim regionem, położonym na terenie Obwodu Kaliningradzkiego jest Warmia zwana też z pruska Wormjan albo Ermlandem po niemiecku. Nazwa Warmia pochodzi od pruskiego plemienia Warmów. Z jednej strony terytorium to ogranicza Zalew Wiślany, od północy miasto Brandenburg, od południa Łyna. Warmia rozciągała się do Lidzbarka Warmińskiego a głównym grodem Warmów była Orneta, gdzie Krzyżacy założyli nowe miasteczko.

 

 

 

Bannik w mitologii Słowiańskiej

Drugą postacią mitologii słowiańskiej, którą warto poznać jest Bannik po polsku nazywany Łaźnikiem albo Łaziebnym. Bannik jak sama nazwa wskazuje żyje w bani i jak wierzyli wschodni Słowianie był duchem, który straszył ludzi, domagał się ofiar z chleba, ziaren pszenicy, lepioszek, które trzeba było zostawić w bani po parzeniu. Bannki przedstawiany jest jako stary dziadunio z kościstym ciałem, długą brodą i bujną czupryną. 

Najpopularniejszy obraz Bannika

Najpopularniejszy obraz Bannika

Bannik odpowiada za wszystkie psoty w ani. Oblewa wrzątkiem, rzuca kamieniami w piec, puka w ściany, straszy parzących się w bani. Bannik jest bardzo złośliwy ale generalnie męczy tylko tych, którzy łamią święte zakazy Bannika. Najstraszniejszą groźbą tej postaci jest zaparzenie delikwenta na śmierć. Żeby udobruchać Bannika należy mu zostawić kawałek chleba, najlepiej razowego i duży kawałek gruboziarnistej soli. Często by ustrzec się od złych działań Bannika zakopywano pod budującą się banią czarnego nieoskubanego koguta. 

Dla Bannika istniała jedna podstawowa zasada. Trzecie parzenie należało tylko do niego. Pierwszym parzeniem nazywano to, kiedy mężczyźni poszli do bani. Drugie parzenie przypadało na kobiety i dzieci. Jeśli ktoś spóźniony albo leniwy poszedł na trzecie parzenie miał pewność, że natknie się na Bannika a spotkanie to nie kończyło się dobrze. Bania uznawana była również za miejsce nieczyste. To tutaj można było robić wróżby oraz patrzeć w przyszłość. O północy kobiety podchodziły do drzwi bani z zadartymi spódnicami. Jeśli, którąś z nich chwycił Bannik lub drzwi ruszyły się oznaczało to, że u dziewczyny będzie bogaty mąż. 

Bannik bardzo boi się żelaza dlatego w baniach umieszczano tego typu przedmioty, jak również podkowy końskie, które miały wystraszyć go i odpędzić od jakichkolwiek złych planów wobec ludzi. 

Nie należy chodzić do bani po północy, również kobiety powinny być ostrożne w bani ponieważ Bannik jest najczęściej płci męskiej i będzie płatał figle kobietom. W bani nie można również pić alkoholu. Bannik bardzo nie lubi gdy w jego obecności spożywa się alkohol. Kolejną rzeczą, której nie powinniśmy robić to plucie na rozgrzane kamienie. Bannik traktuje to jako osobistą zniewagę i może obedrzeć delikwenta ze skóry. I ostatnie. Nie parzyć się w poniedziałek. Dla Bannika poniedziałek jest dniem sanitarnym, kiedy tylko on może znajdować się w bani, robi on tam porządki, załatwia swoje sprawy i żaden człowiek nie powinien mu przeszkadzać. 

Bannik z witkami dębowymi

Bannik z witkami dębowymi

Obecnie rzadko zwraca się uwagę na Bannika w współczesnym życiu. Nikt nie przynosi mu pokarmów. W Kaliningradzie znajdziemy kilka prawdziwych ruskich bani, gdzie można poparzyć się na całego. Jest także jedna dwupiętrowa, gdzie chodzą tylko doświadczeni wielbiciele bani. Wytrzymać w takiej temperaturze jaka tam panuje nie jest dane każdemu. 

http://russian7.ru/2013/12/7-veshhej-kotorye-nelzya-delat-v-bane-2/

 

Domowik w mitologii słowiańskiej.

W ramach naszych tekstów przedstawiliśmy już jedną z postaci słowiańskiej mitologii – Wija. A dziś chcę zapoznać Cię z chyba najważniejszą postacią rosyjskiej mitologii – Domowojem nazywanym też po polsku Domowikiem lub Ubożem.

Domowoj – duch domu, gospodarz obejścia i opiekun, który dba o zapewnienie spokojnego życia, zdrowia dla rodzinny, ich była oraz wszystkich płodów ziemi jakie przyniosą do domu. Domowoj to najczęściej nieżyjący już członek rodziny, przodek rodziny, który się nią opiekuje. W mitologii rosyjskiej jest to zmarły członek rodziny, który za swoje grzechy musi odpokutować opieką nad swoją rodziną a w mitologii ukraińskiej uznawało się że domowego stworzył Bóg, który każdy dom obdarował swoim gospodarzem.

Ruski Domowik w łapciach, długą brodą oraz ludową łyżeczką

Ruski Domowik w łapciach, długą brodą oraz ludową łyżeczką

Domownk ma wiele różnych imion – domowoj, domowojko, domowy dziad, damawik, domowik. Jego imię może pochodzić od miejsca, gdzie mieszka – golbesznik, zapiecznik, (miejsca za piecem), podpiecznik. Jego imię może określać także status i stosunki z członkami rodziny – gospodarz, chozjajn, hospodar, djadenka, bratok, djed.

Domowik jeśli polubił ludzi mieszkających w domu nie psoci ani nie przeszkadza w życiu. Co więcej okazuje pomoc i sprawia, że dom staje się czystszy, jaśniejszy i spokojniejszy. Jeśli między członkami rodziny są dobre stosunki to jest to dla domownika znak, że wszystko w domu dzieje się dobrze i on tylko to wspomaga. Ale jeśli domownicy zaczną się kłócić, bić siebie i dzieci, Domowik bardzo się denerwuje. Wtedy rzeczy mogą zacząć spadać z półek, chleb i inne potrawy mogą nie wychodzić lub wręcz się przypalać. Nasze przetwory lub konfitury pleśnieć lub kwaśnieć. Dlatego też trzeba podtrzymywać dobry kontakt z Domowikiem: zostawiać mu w odpowiednim miejscu cukierek i mleko. Mogą to być też ciasteczka, chleb, albo kawałek mięsa. Ważne jest by pamiętać o Domowiku i gdy jedzenie zniknie donieść coś innego. Ważne jest również gdzie żyje Domowik. Może to być tylna część pieca, może to być miejsce pod progiem. Niektóre Domowiki mieszkają również na strychu.

Domowik, jeśli mamy z nim dobre stosunki będzie pomagał nam w codziennym życiu. Nie będziemy mieli problemu ze znalezieniem różnych rzeczy, ubrania będą zawsze czyste i złożone. Co najważniejsze skarpetki też zawsze będą w parach. A jeśli nie? Znasz pewnie uczucie, gdy położyłeś coś na stole a to nagle zniknęło? Albo wiesz, że jakąś rzecz odkładałaś dokładnie w to miejsce ale jej tam nie ma. Po dwóch godzinach szukania okazuje się, że leżała schowana pod książkę lub była czymś przykryta. Albo gdy pierzesz rzeczy i wszystkie skarpetki są w parach. A po praniu okazuje się, że jednak nie wszystkie. To znak, że Domowik domaga się zainteresowania i uwagi.

Pamiętajmy o tym, że Domowik ma kontakty z innym światem. Jeśli ktoś ma umrzeć w domu, usłyszymy wycie Domowika. Drzwi mogą trzaskać albo coś może stukać w ściany. Domowik daje też znać o nadejściu dziecka oraz może ostrzegać o złych wydarzeniach jakie będą mieć miejsce. Jeśli okna nam się otworzyły, znaczy to że może być wichura i lepiej się do niej przygotować.

Domowik ma jeszcze jedną sztuczkę. Może napadać na domowników podczas snu. Jeśli nasz Domowik jest z nami w złych stosunkach, może w nocy rzucać się na nas i próbować dusić. Może to też być znak, że coś wydarzy się w naszym życiu a Domowik chce nam szybko o tym dać znać. Jeśli leżymy na placach i czujemy, że coś nasz przyciska należy zapytać: na dobre? lub  na złe? a Domowik odpowie swoim starym ciężkim głosem tak albo nie.

Domowik podobno bardzo nie lubi luster oraz gdy ktoś zajmuje jego miejsce. Jeśli zapraszamy gości albo robimy imprezę i ułożymy naszego gościa blisko progu lub na strychu możemy być pewni, że noc dla niego będzie nie przespana. Jeśli w naszym domu panuje spokój, Domowik zajmuje miejsce gospodarza i zajmuje się gospodarskimi sprawami. Przebiera sól albo ziarnka pieprzu, dba o domowe rośliny, poprawia obrazki. Dla wielu ludzi jest on ważną domową postacią dlatego nie wymawia się jego imienia a mówi się dziadek, gospodarz, nieduży albo maleńki.

Jeśli przenosimy się z domu do domu możemy zabrać naszego Domowika ze sobą. Do tego należy przed wyjściem z domu poprosić go by razem z rodziną przeniósł się do nowego domu. Oprócz tego trzeba zrobić zakwas i wymieszać go z mąką. Domowik w formie z wyrośniętym ciastem zabierze się do nowego domu, gdzie wypiekamy nowy chleb i częstujemy nim Domowika. Nie rozwiązany jest dla mnie problem, co jeśli sprowadzamy się z naszym Domowikiem do domu, gdzie już jest Domowik. Czy przychodzący wygania starego, czy żyją razem w harmonii? A może jest tak, jak wierzą Ukraińcy i każdy Domowik zostaje w swoim domu a my musimy nawiązać kontakty z nowym?

Domowik spożywający posiłek od gospodarzy

Domowik spożywający posiłek od gospodarzy

Domowik to najczęściej mały staruszek z dużą brodą, zawsze ubrany elegancko ale gotowy wziąć się do każdej pracy. Może też pojawiać się pod postacią kota, myszy czy też szczura. Domowik może też mieć postać bardziej dziką i straszną. Długa broda, przepaska na biodrach, nieobecny wzrok to również obraz spotykany w słowiańskiej kulturze.

Domowik może mieć też swoją towarzyszkę – Domowichę nazywaną także Kikimorą.

W staropolskich wierzeniach Domowika nazywa się Ubożem albo Ubożę – uznawany jest on za ducha zmarłych przodków, który opiekuje się domem. Jego postać pojawiła się w literaturze w XV i XVI wieku. Jeśli w kulturze ruskiej, Domowika powinniśmy karmić w każdy dzień, to Ubożę powinno dostać swój posiłek na pewno w czwartek.

Tyle jeśli chodzi o teorię. W praktyce o postaci Domowoja pamięta się nawet w Kaliningradzie. Nie raz będąc na uniwersytecie widziałem talerzyki z cukierkiem stojące na szafie. Niektórzy ludzie naprawdę pamiętają  tym by co jakiś czas nakarmić swojego Domowoja i oczywiście też nie wspominają o nim wprost a mówią dziadek, staruszek.

Dla zainteresowanych, więcej wiadomości można znaleźć w książce Jeleny Lewkiewskiej W Krainie Domowych i Leszych Personaży Russkich Mifow a jeśli ktoś chcę uzupełnić podstawową wiedzę możecie przeczytać:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ubo%C5%BCe

http://pl.wikipedia.org/wiki/Domowik

http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%94%D0%BE%D0%BC%D0%BE%D0%B2%D0%BE%D0%B9

Ach. Na koniec wisienka na torcie. Na rosyjskich stronach internetowych możecie znaleźć także testy by sprawdzić czy w Waszym domu mieszka Domowik. My wiemy już jak to określić bez takich testów, a Wy jeśli jesteście zainteresowani możecie zrobić sobie test i dowiedzieć się, czy zaginione skarpetki to wina bałagarniarstwa czy może jednak Domowika.

http://test.passion.ru/raznoe/test-zhivet-li-u-vas-domovoi.htm