Uroki życia w Kaliningradzie: wiosna-lato

Życie w Kaliningradzie ma swoje uroki. Pisałem już kiedyś o tym, że sezon cieplny trwa tu od połowy października do określonego dnia pod koniec kwietnia, na początku maja. Ten jeden określony dzień zostaje wyznaczony według specjalnego wzoru średniej temperatury, dziennego nasłonecznienia, ilości opadów, zachmurzenia oraz innych ważnych czynników takich jak kąt nachylenia Ziemi, humor Pana w elektrociepłowni i wiedza głównego dyrektora firmy ciepłowniczej.

Niestety tego typu system powoduje, że we wrześniu oraz październiku ta część mieszkańców, która nie ma własnych piecyków gazowych czy też na prąd, marźnie i czeka na pierwszy dzień okresu grzewczego. Po wyznaczonej dacie kaloryfery robią się gorące jak piekło, w domach należy otwierać okna by wyrównać jakoś temperaturę. Termostaty występują tylko w części mieszkań a poza tym, kto będzie zakładał termostat, jeśli i tak ciepłownia każe mu płacić pełną opłatę za ogrzewanie. Czasem w trakcie zimowych dni, ta sama ciepłownia potrafi odłączyć ogrzewanie na czas od kilku dni do kilku tygodni. Wtedy trzeba sobie radzić z sytuacją częstym piciem herbaty, termoforem oraz uprawianiem sportu, który poprawi krążenie. W naszym przypadku, po powrocie ze świąt na początku stycznia otrzymaliśmy prezent w postaci zmrożonego jednego pokoju oraz tropiku w pokoju numer dwa. Dopiero kilka telefonów naszych właścicieli sprawiło, że ciepło znów popłynęło do kaloryferów.

W ciągu ostatniego miesiąca, nasza ciepłownia zrobiła nam jeszcze jeden prezent. Kaloryfery były zimne już na początku marca, co nie było dla nas dużym problemem. Przy takiej temperaturze na zewnątrz, była to nawet ulga dla ciała. Wystarczyło ogrzewanie w kuchni. Tego szczęścia nie mili natomiast inni mieszkańcy dzielnicy. Gdy w połowie kwietnia temperatura na dworze podskoczyła do 18-20 stopni Celcjusza, pracownicy ciepłowni zapewnili mieszkańcom Kaliningradu w mieszkaniach warunki podobne do tych w Hurgadzie i Sharm-el-Sheik.  W naszym mieszkaniu, gdzie przechodziło się do kuchni, człowiek przechodził przez ścianę ciepła, nie mówiąc już o gotowaniu czy jedzeniu posiłków, które dawały namiastkę spędzania czasu w tropikach. Wielu żartuje, że to nowy chwyt turystyczny właściwego ministerstwa w Obwodzie Kaliningradzkim. Zamiast nad ciepły Krym, można przyciągnąć turystów do Kaliningradu zapewniając im odpowiednią temperaturę oraz egzotyczne warunki. Wynajmując pokój, turysta ma szansę poczuć klimat prawdziwego upału.

Aż w końcu ktoś zlitował się nad mieszkańcami Kaliningradu i odłączył ciepło. W ciągu jednego dnia kaloryfery stały się zimne jak lód a w domach zaczęło się robić chłodniej. Teraz czeka nas kolejny etap uroków życia w Kaliningradzie – odłączanie wody. W tamtym roku obyło się bez problemów i chociaż sieć wodociągowa była remontowana, nie mogliśmy narzekać na dostęp do wody. W tym roku wyremontowano ulicę obok naszego bloku, a wiec według starej dobrej polskiej reguły, nowy asfalt musi być rozryty, żeby dostać się do rury i już na jesień, ulica będzie wyglądała tak samo jak przed remontem. A o co chodzi z wodą? Co roku w wielu miastach Rosji, w sezonie wiosna-lato zaczynają się różnego rodzaju remonty sieci wodociągowej, kanalizacyjnej i wszystkich innych. Żeby nie bawić się w odłączanie poszczególnych magistrali, informowanie mieszkańców każdego dnia, służby wodociągowe odłączają wodę globalnie. Zawiadamiają, że od tego i tego dnia nie będzie wody na takich ulicach, przy czym spis ulic obejmuje zasięgiem połowę dzielnicy i mieszkańcy muszą czekać aż woda znów się pojawi. A czasem trwa to dwa tygodnie albo i miesiąc. W najlepszym wypadku kilka dni. Wtedy zaczynają się podróże po mieście do znajomych by wziąć prysznic czy zrobić pranie. Mam nadzieję że w tym roku będziemy mieli trochę szczęścia i wodociągi w naszej okolicy nie są na liście do remontu.

Amber Man: zawody triathlonu w Kaliningradzie

Po udanych świętach wracamy z nowymi tekstami. Jako że każdy z nas odszedł od Wielkanocnego stołu przydałaby się teraz porcja ruchu na świeżym powietrzu. Można pobiegać w lesie czy pobliskim parku. Można pojeździć na rowerze i zobaczyć nowe miejsca. Można iść na basen i trochę popływać. A dlaczego nie połączyć tego wszystkiego i zająć się triathlonem? Otóż to. W Kaliningradzie już od kilku lat organizowane są zawody Amber Man przyciągające zawodników z Rosji, Litwy, Łotwy, Białorusi czy Polski.

Dzięki naszym kontaktom udało nam się dotrzeć do osób, które brały udział w pierwszych zawodach triathlonowych w Kaliningradzie. Było to w roku 1989 a zawodnicy byli w większości żołnierzami i oficerami wojska ZSRR. Zawody odbyły się jeszcze raz w 1990 roku, kolejne lata i cała zawierucha transformacji nie sprzyjała regularnym treningom.

Artykuł z gazety o traithlonie w Kaliningradzie

Artykuł z gazety o triathlonie w Kaliningradzie

 

Idea triathlonu odrodziła się w 2007 roku dzięki inicjatywie Wasilija Hecterowa, Aleksandra Szulgina i Romana Jeszowa. Brali oni udział w różnych mistrzostwach, jakie odbywały się na terenie Rosji i zarazili triathlonem mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego. W 2008 roku Wasilij Nesterow został mistrzem Rosji w kategorii wiekowej 23-30 lat.

Amber Man 2013

Amber Man 2013

Zawody triathlonowe w Obwodzie Kaliningradzkim zaczynają się odbywać od 2011 roku. W 2013 roku pierwszy raz odbywa się profesjonalnie zorganizowany Amber Man, gdzie bierze udział ponad 40 osób. Jak już pisałem pojawili się na nim uczestniczy z całego regionu. Według planów organizatorów Amber Man powinien stać się jedną z najważniejszych imprez sportowych w Obwodzie Kaliningradzkim i w regionie i zbierać około 1000 uczestników.

Dla zainteresowanych rejestracją i udziałem w MiniIronManie gdzie pływa się na dystansie 380 metrów, jedzie się 19 kilometrów na rowerze i biegnie 4,2 kilometra zapraszamy do odwiedzenia strony http://amberman.net/

 

плавание 380 м + вело 19 км + бег 4,2 км

 

 

Kaliningrad pełen dźwięków. Festiwal Sound around Kaliningrad już dziś.

Jeśli myślisz że w Kaliningradzie nie dzieje się teraz nic ciekawego to bardzo się mylisz. My oprócz przygotowań do odwiedzenia naszych rodzin na Wielkanoc nie możemy doczekać się rozpoczęcia festiwalu Sound around Kaliningrad.

 

Plakat Festiwalu Sound around Kaliningrad w Kaliningradzie

Plakat Festiwalu Sound around Kaliningrad w Kaliningradzie

Sound around Kaliningrad to festiwal międzynarodowy. Podczas 3 dni mieszkańcy Kaliningradu mają okazję poznać twórczość artystów oraz muzyków, którzy działają w zakresie muzyki eksperymentalnej i sztuki dźwiękowej. Dla samych artystów oraz muzyków jest to idealna platforma dla spotkań, wymiany poglądów oraz doświadczeń związanych z rozwojem muzyki eksperymentalnej.

Festiwal odbywa się od 2011 roku i jest częścią projektu Audio Tourism (pisaliśmy o tym kilka słów marcu http://polacywkaliningradzie.com/2014/03/06/audio-tourism-kaliningrad-gdansk-projekt-miedzynarodowy/ )

W ramach festiwalu uczestniczyli już goście z Niemiec, Polski, Litwy, Szwecji, USA, Norwegii, Dani oraz oczywiście zespoły i artyści z Rosji.

Cała impreza odbywa się w kilku miejscach. Siedziba CSW w Kaliningradzie oraz w budynkach kazamatów Kronprinz, klub Reporter, kino Zaria, klub Kvartira. Uczestnicy festiwalu będą mieli okazję wziąć udział w koncertach, warsztatach muzycznych, pokazach kinowych, wykładach twórców, spotkaniach z artystami, gdzie opowiedzą oni o swojej pracy i twórczości. Jądrem wydarzenia jest podczas festiwalu dźwięk we wszystkich jego formach. W Kaliningradzie pojawi się też kolektyw Amareya Theatre, który zorganizuje dla mieszkańców Kaliningradu performans taneczno-dźwiękowy. 

Dla zainteresowanych polecam zestaw linków dotyczących uczestników wydarzenia:

http://teatramareya.pl/index.php/pl/

http://krzysztoftopolski.wordpress.com/

Wiadomości o projekcie Audio Tourism w CSW Łaźnia w Gdańsku http://news.o.pl/2005/11/24/instalacja-muzyczna-audio-tourism-csw-laznia/

http://kultura.trojmiasto.pl/Audio-Tourism-imp69169.html

Informacja ze strony Centrum Sztuki Współczesnej w Kaliningradzie: http://www.ncca.ru/events.text?id=2287&filial=4

 

Rocznica zakończenia Bitwy o Królewiec: obchody w Kaliningradzie

Wczoraj w Kaliningradzie świętowano ważne wydarzenie. 9 kwietnia jest dla mieszkańców Kaliningradu datą ważną i pamięć o niej jest żywa. 9 kwietnia skończyła się Operacja  königsbergska i miasto zostało zdobyte przez Armię Czerwoną. Przy pomniku 1200 Gwardzistów (http://polacywkaliningradzie.com/2013/09/30/pomnik-1200-gwardzistow/) miał miejsce apel poległych, parada oraz złożenie kwiatów przy wiecznym ogniu, podtrzymującym pamięć o wszystkich żołnierzach biorących udział w szturmie miasta.

9 kwietnia zakończyła się Operacja  königsbergska zwana także Bitwą o Królewiec. Trwała ona od 6 kwietnia i była skierowana przeciw wojskom niemieckim, które okopały się w Królewcu i stworzyły z miasta prawdziwą twierdzę. Operacja ta była częścią Wschodnio-pruskiej operacji w 1945 roku.

Niemcy dosyć mocno okopali się w Królewcu, stworzone zostały 3 okręgi obrony. Okopy, pola minowe, zapory przeciwczołgowe na skraju miasta. Wykorzystano przy tym również stare forty zbudowane pod koniec XIX wieku. 15 ufortyfikowanych budynków stanowiło pewną przeszkodę dla przeciwnika. Drugi okręg to linia budynków, barykad, bunkrów, które znajdowały się już w samym mieście. Trzeci okręg znajdował się w centrum miasta, gdzie umiejscowiło się 9 bastionów, wykorzystano to głównie fortyfikacje obronne z połowy XIX wieku.

Jeśli chodzi o ludność cywilną to pozostawała ona w mieście praktycznie do stycznia 1945 roku. Dopiero 26 stycznia ogłoszono komunikat o ewakuacji co spowodowało panikę wśród mieszkańców miasta. Wielotysięcznymi grupami rzucili się oni w wędrówkę do miejscowości Piława/Pillau/Bałtijsk, skąd mieli się oni wydostać statkami do Gdańska i Niemiec. Sytuację tą wykorzystywało lotnictwo radzieckie ostrzeliwując kolumny uciekinierów. Część ludzi skierowano na zamarznięty Zalew Wiślany, by mogli się oni przedostać na Mierzeję Wiślaną i następnie piechotą przejść do Gdańska. Części uciekinierów udało się to zrobić. Jednakże podczas takich przepraw lotnictwo radzieckie również atakowało cywilów. Jedna z legend głosi, że jedną z takich kolumn, gdzie jechały ciężarówki z Bursztynową Komnatą ostrzelało lotnictwo co spowodowało ich zatopienie w Zalewie Wiślanym.

W trakcie przygotowań do szturmu wojska Armii Czerwonej, a właściwie artyleria od 2 do 5 kwietnia prowadziły ciągły ostrzał miasta. Do tego bombardowania z powietrza, które miały skłonić obrońców do szybszej kapitulacji. Szturm miasta zaczął się 6 kwietnia o godzinie 7:30. Z północy i południa na miasto ruszyły czołgi oraz piechota. Już pierwszego dnia miasto było zagrożone odcięciem od pozostałych sił niemieckich. Jedyna droga na Piławę i port kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk po czym została zdobyta przez Armię Czerwoną. Oprócz tego zdobyty został dworzec kolejowy a także północne dzielnice miasta. Dalsze walki toczył się już w samym mieście, praktycznie o każdy dom i każdą ulicę. Dopiero 8 kwietnia żołnierze dotarli do Pregoły i zamknęli okrążone wojska niemieckie. Tego samego dnia wieczorem, Niemcy próbują przedrzeć się na zachód mocną ofensywą, nie udaje im się to i tracą podczas walk dosyć dużo żołnierzy.

Szturm miasta trwał 4 dni a garnizon pod dowództwem Otto Lascha kapituluje o godzinie 21:30. Niemal jedna czwarta ze 100 000 mieszkańców, którzy zostali w mieście zginęła podczas zdobywania Królewca. Do niewoli dostało się około 93 tysiące żołnierzy niemieckich. W Moskwie na część zwycięstwa zabrzmiała kanonada armat. 324 armaty wystrzeliły 24 razy a na cześć zdobycia miasta został ustanowiony medal „Za zdobycie Królewca”. 98 oddziałów otrzymało nazwę Królewieckich.

W pamięci historycznej data ta jest bardzo ważna. Oznacza moment kiedy Królewiec staje się miastem zdobytym przez Armię Czerwoną. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że dla części mieszkańców ma ono taką samą wagę jak 9 maja. Wczoraj na prospekcie Gwardiejskim zebrało się bardzo dużo ludzi, którzy pragnęli uczcić pamięć o poległych. W wielu samochodach zobaczyć można było goździki, które są tradycyjnymi kwiatami składanymi podczas takich uroczystości. Już kilka dni temu zaczęły się spotkania ostatnich weteranów z uczniami szkół, pracownikami różnych instytucji, gdzie opowiadają oni o wydarzeniach 1945 roku, jak również wspominają swój udział w szturmie miasta. W ceremonii biorą również udział najważniejsi urzędnicy z Obwodu oraz przedstawiciele miasta.

Jeśli czas i siły pozwolą postaramy się zrobić analizę obchodów zakończenia Bitwy o Królewiec by przedstawić całe wydarzenie pod kątem kulturoznawczym.

Pamiątki z Kaliningradu: Pawłowoposadzkie chusty

Dziś zaproponujemy jedną z rzeczy, którą można przywieźć z Kaliningradu. Pamiątka raczej dla kobiet, ale w produkcji są również rzeczy dla mężczyzn. Mowa o Pawłowoposadzkich chustach, które są jednym z rosyjskich tradycyjnych produktów ludowych. Możemy tu znaleźć chusty jedwabne, bawełniane i wełniane (http://platki.ru/production/catalogue/silk/) . Dostępne są w rozmiarach małych 72×72, średnich 89×89  oraz dużych 148×148. Oprócz tego obrusy, ozdoby na stół oraz męskie szale ozdobne (http://platki.ru/production/catalogue/scarfs/) W sklepie Manufaktury, który znajduje się na ulicy Bagrationa 41 można znaleźć wszystkie te rzeczy oraz ozdobne opakowania na chusty, oraz płyty z muzyką ludową (http://platki.ru/production/catalogue/books/) Ogólny katalog produkcji Manufaktury znaleźć można tutaj: http://platki.ru/production/catalogue/

A teraz o samych chustach i manufakturze. Obecnie jest to Manufaktura Pawłowoposadska Płatoczna manufaktura (Павловопосадская платочная мануфактура). Chusty tworzone są w Pawłowskom Posade, gdzie już od dawna istniała tradycja tworzenia chust tego typu.

Fabryka Pawłoposadska

Fabryka Pawłoposadska

Pierwsze przedsięwzięcie zaczęło tu działać w 1795 roku i zostało założone przez mieszkańca o nazwisku Labzin. Warsztat rozwinął się a prawnuk Labzina, współdziałając z innymi przemysłowcami rozwinęli warsztat w fabrykę, gdzie produkowano wełniane szale z ludowymi rysunkami. Wtedy tez szale i chusty z tej manufaktury stały się bardzo popularne wśród ludności nie tylko tego regionu ale na terenie Imperium Rosyjskiego.

Fabryka Pawłoposadska

Fabryka Pawłoposadska

Kolejny ważny okres to lata 1870-1880 kiedy chusty zyskują ogromną popularność, fabryka rozrasta się a w 1881 roku Jakow Labzin otrzymuje tytuł osobistego dostawcy Wielkiej Księżnej Aleksandry Pietrowny. Fabryka otrzymuje nagrody i medale podczas wystawek rękodzieła i produkcji przemysłowej a w 1896 roku Fabryka z Pawłowskiej Posady otrzymuje prawo wyszycia na chustach, etykietkach i wszelkiego rodzaju dokumentach herbu państwowego Imperium Rosyjskiego.

head-logo

logo__new

 

Po rewolucji w Rosji fabryka została znacjonalizowana a jej nazwę zmieniono na Staro-Pawłowską Fabrykę. Wtedy też rozszerzony zostaje asortyment produkcji i próba nadania chustom nowego, bardziej nowoczesnego wzornictwa. Pojawiają się rysunki związane z rewolucją, industrializacją i kolektywizacją.  W 1937 roku fabryka bierze udział w Wystawie Światowej w Paryżu. Po II Wojnie Światowej rozszerza się asortyment produkcji przy powrocie do tradycyjnych wzorów, kolorów i rysunków na chustach. W 1963 roku nazwa fabryki znów zostaje zmieniona by w końcu w 1995 roku wrócić do nazwy Pawłowoposadzskaja płatocznaja Manufaktura.

Pudełeczko na chustę

Pudełeczko na chustę: źródło Platki.net

Warto zaznaczyć, że do lat 70 XX wieku by stworzyć rysunek na chuście trzeba było około 400 razy nałożyć farbę. Specjalne formy nakładały kontur, kolor rysunku oraz kwiaty, które stanowią chyba najbardziej skomplikowany wzór na chustach. Od 1970 roku farbę na chustę nanosi się za pomocą specjalnych jedwabnych szablonów. Pozwala to na zwiększenie liczby kolorów, dokładność rysunku i zwiększa jakość samego rysunku.

Wzór Chusty

Wzór Chusty

Jeśli chodzi o sam rysunek to od momentu powstania manufaktury wykorzystywano kilka standardowych wzorów, które były typowe dla regionu moskiewskiego. Po 1870 roku pojawiła się tendencja by dodać wzory związane z naturalistycznymi wzorami kwiatowymi. Co ciekawe, na chustach pojawiały się głównie kwiaty ogrodowe: róże i dalie. Na początku XX wieku wzór chust standaryzuje się. Kwiaty są zebrane w bukiet, mogą to być również girlandy albo pojedyncze płatki rozrzucone na czarnym albo czerwonym tle. Czasem dodawało się ornament i elementy roślinne. Prawdziwe chusty zrobione były z gęstego albo bardzo cienkiego materiału wełnianego.

Ornamenty kwiatowe na chuście

Ornamenty kwiatowe na chuście

Film o produkcji chust: http://www.kosynok.net/

Wszelkie pytania dotyczące zakupu oraz miejsca, gdzie można kupić chusty prosimy kierować pod adres polacywkaliningradzie@gmail.com

chusta2

chusta3

 

 

 

Polacy w Kaliningradzie na portalu EastWest

Zapraszamy do lektury naszych tekstów na portalu East West, gdzie staramy się opisać Kaliningrad, ważne wydarzenia oraz pokazać prawdziwe życie tego miasta. Na zachętę wrzucamy fragment tekstu, który możecie przeczytać w całości na portalu:

,,Rozumiem że transport publiczny może być trochę męczący. W takim razie bierzemy taksówkę. Ale zaczekaj! Nie wybieraj pierwszej lepszej, która stoi na ulicy. Tacy są najgorsi, biorą najwięcej pieniędzy i prawie zawsze chcą Cię oszukać. Tu żeby zamówić taksówkę dzwonisz na numer sprawdzonej już firmy. Ale to nie znaczy, że będzie łatwo. Po pierwsze taksówkarze w tym mieście często nie znają drogi. Po drugie, nie zawsze biorą te osoby, które trzeba. Ale jeśli już mamy telefon, dzwonimy i zamawiamy taksówkę w miejsce, gdzie kierowcy będzie łatwo się zorientować. Wsiadamy do środka, potwierdzamy zamówienie i jedziemy. Ale bądźmy czujni. Kierowca przez pierwsze pięć minut będzie udawał, że wszystko jest ok. Jeśli nie jedzie jedną z głównych ulic możemy spokojnie pytać czy zna drogę. Niestety w wielu kaliningradzkich korporacjach pracują kierowcy, a nie taksówkarze. Potrafią prowadzić (chociaż i to nie zawsze), ale nie znają się na mieście. Nie wiedzą, które uliczki są jednokierunkowe, gdzie może być mniejszy korek itp. Nie mówię już o możliwości rozmowy, żartów czy też jakiejkolwiek porady. Na szczęście każdy kierowca ma GPS więc przynajmniej nie musimy mieć przy sobie mapy by wytłumaczyć jak dojechać do domu.

Całość do przeczytania na http://www.eastwestinfo.eu/kultura/wschodnie-narracje/cuda-z-kaliningradu/item/103-spacer-po-kaliningradzie-cz-iii-cztery-kolka

Historia SV Yorck Insterburg i Lituania Tilsit. Piłka nożna w Prusach Wschodnich

Kolejną drużyna reprezentowała Insterburg (Wystruć) zwany dziś Czerniachowskiem. Jej nazwa to Yorck Boyen Insterburg i zapisała się ona w historii piłki nożnej Prus Wschodnich kilkoma sukcesami. Założona w 1921 roku jako Sport-Verein Yorck Insterburg a potem przemianowana na Militär Sport-Verein von Boyen Tilsit a następnie Militär Sport-Verein Yorck von Boyen Insterburg. Nazwa drużyny wiązała się z pruskimi dowódcami wojskowym Ludwigiem Yorckiem von Wartenburg i Hermanem von Boyen.

Znaczek SV Yorck Insterburg

Znaczek SV Yorck Insterburg

SV Yorck Insterburg grała Gauliga Ostpreußen i była w  16 najlepszych zespołów regionu.  Pierwszym większym sukcesem drużyny z Insterburga była wygrana z  SV Prussia-Samland Königsberg  w dwumeczu 5:1 i 1:2. Dzięki temu nawet reprezentanci mniejszego miasta z Prus Wschodnich mieli szansę na grę z innymi niemieckimi drużynami. Niestety jak w większości przypadków odpadli już w pierwszej rundzie.

Prawdopodobnie znaczek SV York Insterburg

Prawdopodobnie znaczek SV York Insterburg

Po reorganizacji Gauligi  SV Yorck Insterburg  grała w Gauliga Gumbinnen i chociaż wygrywała każdy sezon swoją grupę, nie mogła przejść dalej i nie uzyskała mistrzostwa ligi. Jako że zajmowała pierwsze miejsce w swojej grupie, mogła brać udział w Tschammerspokal i grała o Puchar Niemiec, dochodząc nawet do drugiej rundy rozgrywek. W 1939 klub wygasił działalność w związku z nowymi zasadami oraz wojną, która ograniczyła jego występy.

Klub tak jak i wiele innych zniknął po 1945 roku gdy Insterburg przeszedł w posiadanie ZSRR i stał się Czerniachowskiem.

Drugą drużyną z Prus Wschodnich była Lituania Tilsit grająca w Tilsicie czyli Tylży a dzisiejszym Sowiecku. Klub został założony w 1907 roku i w 1911 stał się mistrzem rozgrywek bałtyckich kiedy w zaciętym meczy pokonał Ostmark Danzig 4:2. Lituania grała w mistrzostwach Niemiec, niestety jak to u początkujących bywało, mistrzów regionu nie było stać na podróż do Berlina i mecz z Victorią Berlin musieli oddać walkowerem.

Lituania Tilsit dwa razy grała w Bałtyckich Mistrzostwach piłki nożnej, w 1912 i 1913 roku ale nie osiągnęła większych sukcesów. Lituania Tilsit w 1929 roku zostaje zmieniona w Sportclub Tilsit, który pozostaje drużyną z niższej półki. Nie osiągają oni już takich sukcesów jak przed I wojną światową i odchodzą do przeszłości w 1945 roku.

Prawdopodobnie znaczek Lituania Tilsit

Prawdopodobnie znaczek Lituania Tilsit

 

Marzanna w kulturze słowiańskiej

Jeśli jesteśmy w temacie I dnia wiosny oraz palenia Marzanny warto zastanowić się skąd w ogóle wzięła się ta słomiana postać. Pamiętamy gdy w podstawówce, robiliśmy wyprawy nad rzekę z przygotowaną wcześniej kukłą, którą nauczycielka albo najodważniejszy uczeń wrzucał do wody tak by popłynęła z prądem rzeki.

Wieszanie marzanny

Wieszanie marzanny

 

Okazuje się że Marzanna nazywana jest także Moraną, Moreną, Śmiertką, Śmierciachą. W mitologii słowiańskiej była uznawana za demona symbolizującego zimę oraz śmierć. Podobno jej imię wzięło się od słowa mor – śmierć. Marzannę przeciwstawia się Jaryle, który był symbolem nadchodzącego nowego roku. Marzanna wraz z Dziewanną była również wspominana jako polska bogini przez Jana Długosza.

Wierszyk o Marzannie z Demotywatorów

Wierszyk o Marzannie z Demotywatorów

Postać naszej zimowej bogini powstawała ze słomy, którą związywano sznurkami. Dopiero później pojawiła się tradycja ubierania ją w szmaty albo stare ubrania, których domownicy powinni byli się pozbyć przed nadejściem wiosny. Kukłę palono a w niektórych regionach palono i topiono co miało symbolizować zabicie bogini śmierci i jednocześnie zabicie zimy panującej w naszym świecie. Kukła mogła być obwiązana białym płótnem, udekorowana koralikami albo materiałem. W niektórych regionach na wschodzie europy marzannę po wsi oprowadzał dziecięcy orszak niosący gałązki jałowca. (Motyw chodzenia w szkole podstawowej z marzanną nad rzekę przybiera coraz bardziej ciekawy obraz) Po drodze, można było też zanurzać w wodzie, a więc w strumieniach, jeziorkach, stawach a nawet kałużach. Gałązki jałowca były wykorzystywane, by z ich pomocą podpalić Marzannę a następnie rzucić ją na wodę.

Polska Marzanna

Polska Marzanna

Ważne, że podczas obrzędu trzeba było zachować pewne zasady. Nie można było dotknąć kukły, która już była w wodzie. Nie należy oglądać się za siebie podczas powrotu z topienia Marzanny. Jeśli ktoś potknął się albo upadł, groziła mu śmierć w ciągu najbliższego roku.

Po pojawieniu się chrześcijaństwa na ziemiach Polskich dosyć mocno walczono z tym zwyczajem. Od XVIII wieku, rozpoczęło się wciąganie go w zestaw obrzędów katolickich. Marzannę próbowano zastąpić Judaszem, zrzucanym z wierz, wieszanym na gałęziach, topionym i palonym.

Obecnie w Kaliningradzie Marzannę pali się najczęściej 1 marca. Wtedy przygotowana jest specjalna kukła ze słomy, również ubrana w białe płótno z różnymi koralami i wstążkami. Nabija się ją na specjalny pal i podpala. Wtedy też zebrani wokół powinni jak najgłośniej wiwatować by przegonić zimę i obudzić wiosnę.

 

 

Słowiańskie powitanie wiosny w Kaliningradzie

Dziś 1 dzień wiosny, nadejście nowej pory roku oraz zakończenie zimy. I chociaż w Kaliningradzie słońce i dodatnia temperatura pojawiła się już dawno, to kilka dni temu na ulice wrócił śnieg, mróz a huragan zdążył przypomnieć nam o tym, że zima nie odpuszcza tak łatwo. 1 marca Rosjanie palili marzannę, świętowali początek wiosny i maslennicę, którą opisaliśmy ze szczegółami. A 21 marca początek wiosny świętujemy my. A czy wiesz skąd się wzięło świętowanie początku nowej pory roku i jak wyglądało?

Otóż w kulturze słowiańskiej obrzęd ten nazywał się Jarym Świętem, było to wydarzenie trwające kilka dni i przypadające właśnie na okres równonocy wiosennej. Oczywiście tak jak w kulturze rosyjskiej, jednym z głównych wydarzeń było symboliczne wygnanie zimy z naszego świata. Tworzyło się słomianą kukłę zwaną Marzanną i paliło lub topiło, a czasem i jedno i drugie. W Rosji Marzannę głównie się pali. Słomiana kukła nabita na pal jest podpalana i dopiero gdy cała spłonie możemy mówić o końcu zimy. W danych czasach przy paleniu Marzanny bardzo mocno hałasowano, trzaskano z patów, używano wszelkiego rodzaju piszczałek i terkotek oraz grzechotek, śpiewano i grano na instrumentach. Po pierwsze chciano w taki sposób przegonić zimę, po drugie hałas był sposobem na obudzenie ziemi i przejście z fazy snu do budzenia, rozkwitu i nowego życia. Następne zabiegi trwały czasem do pierwszej niedzieli po pełni księżyca i były związane z powitaniem wiosny. Po pierwsze rozpalano ogniska na wzgórzach. Nowe życie należało powitać światłem i ciepłem. Po drugie wysyłano młodych do lasów i na łąki w poszukiwaniu leszczynowych i wierzbowych witek. Wtedy również na wierzbach pojawiały się kotki. Z zebranych witek tworzono wiechy, które wieszano przy wejściach do domu. By wypędzić stare i zimne, należało wywietrzyć i uprzątnąć dom. Pranie, porządkowanie, układanie, pozbywanie się starych rzeczy. Do porządkowanie wykorzystywano też zioła, każdy kąt domu oraz obejścia obkładano ziołami.

Pisanki na Jare Święto

Pisanki na Jare Święto

 

Bardzo ważnym zwyczajem w czasach przedchrześcijańskich było malowanie jajek. Wykorzystywano je jako nosicieli dobrej energii, która miała pojawić się w domu. Jajko było też symbolem nowego roku plonów i wegetacji. Istniała też tradycja by pocierać chore miejsca jajkami oraz podobny zabieg stosować u zwierząt. Dzięki temu jajko miało wchłonąć całą złą energię, pozostałą po zimie.

Ważnym wydarzeniem były uczty, jakie urządzano na świętych wzgórzach podczas, których organizowano zabawy z śpiewem i tańcami. Wtedy też pieczono kołacze, u Słowian pieczywo obrzędowe w postaci koła wypiekane z mąki pszennej lub żytnej. Na terenach Polski, kołacz przyszedł ze wschodu i był zwany korowajem. Duży chleb, również okrągły był najczęściej wypiekany ostatniej nocy przed ślubem. W wypieku oraz przygotowaniu ciasta mogły uczestniczyć tylko kobiety.

Kołacz tradycyjny

Kołacz tradycyjny

Po ucztach następował  obrządek obmycia co wiąże się z popularnym dziś Śmingusem. Na początku uderzano się wilgotnymi i miękkimi witkami brzozowymi. Później zamiast witek używano po poprostu wody, którą przed południem polewano się by oczyścić ciało i duszę. Miało to przynieść siłę i zdrowie na cały rok. Wieczorem udawano się na mogiły przodków, gdzie zostawiano dla nich jedzenie. Teraz w Rosji, jest to dosyć popularne by po wieczerzy Paschalnej udać się na cmentarz na grób przodków, wspomnieć wszystkich zmarłych a czasem zostawić też kieliszek wódki lub kawałek jedzenia.

Obecnie Jare Święto obchodzone jest wtedy gdy zaczyna się kalendarzowa wiosna a więc 21 marca. Obrzędy związane z Matką Ziemią oraz z postacią Jaryły do tej pory popularne są w wielu krajach słowiańskich.

Zaproszenie na Jare Święto

Zaproszenie na Jare Święto

Warto wspomnieć, że  tym samym okresie przypadało właśnie święto słowiańskie poświęcone bóstwu Jaryły. Przez świat jechać miał wtedy Jaryło bosonogim, na białym koniu z kłosem żyta w jednej ręce i ludzką głową w drugiej. Był on ubrany w białą szatę. Nowy Jaryło miał trzymać w prawej ręce, głowę starego odchodzącego a więc symbolu roku, który właśnie mijał. Kłos w lewej ręce miał być symbolem dobrobytu i udanych plonów, dla wszystkich, którzy przyjmą dostojnie Jaryłę. W niektórych miejscowościach na białego konia sadzano najpiękniejsza i najbardziej pracowitą dziewczynę ubraną na biało a reszta żeńskiej społeczności śpiewała pieśni i tworzyła korowód. Obrzęd ten był popularny na Białorusi jeszcze w XIX wieku.

O słowiańskich tradycjach poczytać można po polsku:

Anna Zadrożyńska – Powtarzać czas początku,

Kazimierz Moszyński – Kultura ludowa Słowian

Aleksander Gieysztor: Mitologia Słowian

 

 

 

 

 

Krainy historyczne na terenie Obwodu Kaliningradzkiego

Przypomniało mi się ostatnio jak jeszcze w liceum śledząc mapę naszego regionu, na północ od naszej granicy pojawiał się nieznany region z miastem Kaliningrad podpisany jako Sambia. Dla licealisty nazwa taka kojarzyła się bardziej z dziką krainą niż z regionem, który sąsiaduje z Polską. Tym bardziej, że nic o nim nie wiedziałem i nie miałem pojęcia, że kiedyś  w nim wyląduje.

Dlatego postanowiłem sprawdzić, na jakie regiony dzieliły się Prusy oraz jakie historyczne regiony można wydzielić w Obwodzie Kaliningradzkim. Od razu przyznam się, że my zamieszkaliśmy właśnie w Sambii po niemiecku nazywanej Zemlandem. Od nazwy regionu przyjęła się nazwa półwyspu Sambijskiego a więc ziemi, która leży między Zalewem Wiślanym a Zalewem Kurońskim. Na terenie Sambii leżą Pilawa, Tapiawa, Welawa, Ruszkowice czy Palmniki.

Krainy historyczne Prus

Krainy historyczne Prus

Sambia na południu graniczy z Natangią. Był to region zamieszkany przez plemię pruskie Natangów, ciągnący się wzdłuż Pregoły i Łyny. Ty główne miasta Górowo Iławeckie, Święta Siekierka, Iława Pruska, Bałga, Domnowo, Cynty. Na terenie Natangii narodził się  Herkus Monte, jeden z dowódców wojsk Prusów podczas powstań pruskich.

Już teraz wiesz dlaczego Królewiec został założony w takim miejscu. Na granicy dwóch regionów, na przesmyku między Sambią i Natangią, tam gdzie można było nie tylko kontrolować dwa regiony, ale również dzięki rzece i zalewowi w szybki sposób przemieszczać się po regionach.

Sambia i Natangia graniczyły od wschodu z Nadrowią. Tu graniczną rzeką była Deima. Kraina ta znajdowała się w dorzeczu Pregoły na wschód od dolnego Niemna. Warto wspomnieć, że w Nadrowii położona była miejscowość Romowe. Był to najważniejszy religijny ośrodek Prusów. Oprócz pogańskiej świątyni była to siedziba kapłana Kriwe, który był przez kronikarzy nazywany „pruskim papieżem”. Podbój tego regionu zaczął się w 1255 roku a zakończył około 1275.

Na południe od Natangii i Nadrowii znajduje się kraina historyczna zwana Barcją. Położona na wschodnim brzegu Łyny, zamieszkiwana była przez plemię Bartów. W późniejszym czasie stałą się częścią diecezji warmińskiej. Tu główne miasta to Kętrzyn, Bartoszyce, Srokowo, Gierdawy, Nordenbork, Alembork, Frydląd i Wielawa.

Ostatnim regionem, położonym na terenie Obwodu Kaliningradzkiego jest Warmia zwana też z pruska Wormjan albo Ermlandem po niemiecku. Nazwa Warmia pochodzi od pruskiego plemienia Warmów. Z jednej strony terytorium to ogranicza Zalew Wiślany, od północy miasto Brandenburg, od południa Łyna. Warmia rozciągała się do Lidzbarka Warmińskiego a głównym grodem Warmów była Orneta, gdzie Krzyżacy założyli nowe miasteczko.