Marzanna w kulturze słowiańskiej

Jeśli jesteśmy w temacie I dnia wiosny oraz palenia Marzanny warto zastanowić się skąd w ogóle wzięła się ta słomiana postać. Pamiętamy gdy w podstawówce, robiliśmy wyprawy nad rzekę z przygotowaną wcześniej kukłą, którą nauczycielka albo najodważniejszy uczeń wrzucał do wody tak by popłynęła z prądem rzeki.

Wieszanie marzanny

Wieszanie marzanny

 

Okazuje się że Marzanna nazywana jest także Moraną, Moreną, Śmiertką, Śmierciachą. W mitologii słowiańskiej była uznawana za demona symbolizującego zimę oraz śmierć. Podobno jej imię wzięło się od słowa mor – śmierć. Marzannę przeciwstawia się Jaryle, który był symbolem nadchodzącego nowego roku. Marzanna wraz z Dziewanną była również wspominana jako polska bogini przez Jana Długosza.

Wierszyk o Marzannie z Demotywatorów

Wierszyk o Marzannie z Demotywatorów

Postać naszej zimowej bogini powstawała ze słomy, którą związywano sznurkami. Dopiero później pojawiła się tradycja ubierania ją w szmaty albo stare ubrania, których domownicy powinni byli się pozbyć przed nadejściem wiosny. Kukłę palono a w niektórych regionach palono i topiono co miało symbolizować zabicie bogini śmierci i jednocześnie zabicie zimy panującej w naszym świecie. Kukła mogła być obwiązana białym płótnem, udekorowana koralikami albo materiałem. W niektórych regionach na wschodzie europy marzannę po wsi oprowadzał dziecięcy orszak niosący gałązki jałowca. (Motyw chodzenia w szkole podstawowej z marzanną nad rzekę przybiera coraz bardziej ciekawy obraz) Po drodze, można było też zanurzać w wodzie, a więc w strumieniach, jeziorkach, stawach a nawet kałużach. Gałązki jałowca były wykorzystywane, by z ich pomocą podpalić Marzannę a następnie rzucić ją na wodę.

Polska Marzanna

Polska Marzanna

Ważne, że podczas obrzędu trzeba było zachować pewne zasady. Nie można było dotknąć kukły, która już była w wodzie. Nie należy oglądać się za siebie podczas powrotu z topienia Marzanny. Jeśli ktoś potknął się albo upadł, groziła mu śmierć w ciągu najbliższego roku.

Po pojawieniu się chrześcijaństwa na ziemiach Polskich dosyć mocno walczono z tym zwyczajem. Od XVIII wieku, rozpoczęło się wciąganie go w zestaw obrzędów katolickich. Marzannę próbowano zastąpić Judaszem, zrzucanym z wierz, wieszanym na gałęziach, topionym i palonym.

Obecnie w Kaliningradzie Marzannę pali się najczęściej 1 marca. Wtedy przygotowana jest specjalna kukła ze słomy, również ubrana w białe płótno z różnymi koralami i wstążkami. Nabija się ją na specjalny pal i podpala. Wtedy też zebrani wokół powinni jak najgłośniej wiwatować by przegonić zimę i obudzić wiosnę.

 

 

Słowiańskie powitanie wiosny w Kaliningradzie

Dziś 1 dzień wiosny, nadejście nowej pory roku oraz zakończenie zimy. I chociaż w Kaliningradzie słońce i dodatnia temperatura pojawiła się już dawno, to kilka dni temu na ulice wrócił śnieg, mróz a huragan zdążył przypomnieć nam o tym, że zima nie odpuszcza tak łatwo. 1 marca Rosjanie palili marzannę, świętowali początek wiosny i maslennicę, którą opisaliśmy ze szczegółami. A 21 marca początek wiosny świętujemy my. A czy wiesz skąd się wzięło świętowanie początku nowej pory roku i jak wyglądało?

Otóż w kulturze słowiańskiej obrzęd ten nazywał się Jarym Świętem, było to wydarzenie trwające kilka dni i przypadające właśnie na okres równonocy wiosennej. Oczywiście tak jak w kulturze rosyjskiej, jednym z głównych wydarzeń było symboliczne wygnanie zimy z naszego świata. Tworzyło się słomianą kukłę zwaną Marzanną i paliło lub topiło, a czasem i jedno i drugie. W Rosji Marzannę głównie się pali. Słomiana kukła nabita na pal jest podpalana i dopiero gdy cała spłonie możemy mówić o końcu zimy. W danych czasach przy paleniu Marzanny bardzo mocno hałasowano, trzaskano z patów, używano wszelkiego rodzaju piszczałek i terkotek oraz grzechotek, śpiewano i grano na instrumentach. Po pierwsze chciano w taki sposób przegonić zimę, po drugie hałas był sposobem na obudzenie ziemi i przejście z fazy snu do budzenia, rozkwitu i nowego życia. Następne zabiegi trwały czasem do pierwszej niedzieli po pełni księżyca i były związane z powitaniem wiosny. Po pierwsze rozpalano ogniska na wzgórzach. Nowe życie należało powitać światłem i ciepłem. Po drugie wysyłano młodych do lasów i na łąki w poszukiwaniu leszczynowych i wierzbowych witek. Wtedy również na wierzbach pojawiały się kotki. Z zebranych witek tworzono wiechy, które wieszano przy wejściach do domu. By wypędzić stare i zimne, należało wywietrzyć i uprzątnąć dom. Pranie, porządkowanie, układanie, pozbywanie się starych rzeczy. Do porządkowanie wykorzystywano też zioła, każdy kąt domu oraz obejścia obkładano ziołami.

Pisanki na Jare Święto

Pisanki na Jare Święto

 

Bardzo ważnym zwyczajem w czasach przedchrześcijańskich było malowanie jajek. Wykorzystywano je jako nosicieli dobrej energii, która miała pojawić się w domu. Jajko było też symbolem nowego roku plonów i wegetacji. Istniała też tradycja by pocierać chore miejsca jajkami oraz podobny zabieg stosować u zwierząt. Dzięki temu jajko miało wchłonąć całą złą energię, pozostałą po zimie.

Ważnym wydarzeniem były uczty, jakie urządzano na świętych wzgórzach podczas, których organizowano zabawy z śpiewem i tańcami. Wtedy też pieczono kołacze, u Słowian pieczywo obrzędowe w postaci koła wypiekane z mąki pszennej lub żytnej. Na terenach Polski, kołacz przyszedł ze wschodu i był zwany korowajem. Duży chleb, również okrągły był najczęściej wypiekany ostatniej nocy przed ślubem. W wypieku oraz przygotowaniu ciasta mogły uczestniczyć tylko kobiety.

Kołacz tradycyjny

Kołacz tradycyjny

Po ucztach następował  obrządek obmycia co wiąże się z popularnym dziś Śmingusem. Na początku uderzano się wilgotnymi i miękkimi witkami brzozowymi. Później zamiast witek używano po poprostu wody, którą przed południem polewano się by oczyścić ciało i duszę. Miało to przynieść siłę i zdrowie na cały rok. Wieczorem udawano się na mogiły przodków, gdzie zostawiano dla nich jedzenie. Teraz w Rosji, jest to dosyć popularne by po wieczerzy Paschalnej udać się na cmentarz na grób przodków, wspomnieć wszystkich zmarłych a czasem zostawić też kieliszek wódki lub kawałek jedzenia.

Obecnie Jare Święto obchodzone jest wtedy gdy zaczyna się kalendarzowa wiosna a więc 21 marca. Obrzędy związane z Matką Ziemią oraz z postacią Jaryły do tej pory popularne są w wielu krajach słowiańskich.

Zaproszenie na Jare Święto

Zaproszenie na Jare Święto

Warto wspomnieć, że  tym samym okresie przypadało właśnie święto słowiańskie poświęcone bóstwu Jaryły. Przez świat jechać miał wtedy Jaryło bosonogim, na białym koniu z kłosem żyta w jednej ręce i ludzką głową w drugiej. Był on ubrany w białą szatę. Nowy Jaryło miał trzymać w prawej ręce, głowę starego odchodzącego a więc symbolu roku, który właśnie mijał. Kłos w lewej ręce miał być symbolem dobrobytu i udanych plonów, dla wszystkich, którzy przyjmą dostojnie Jaryłę. W niektórych miejscowościach na białego konia sadzano najpiękniejsza i najbardziej pracowitą dziewczynę ubraną na biało a reszta żeńskiej społeczności śpiewała pieśni i tworzyła korowód. Obrzęd ten był popularny na Białorusi jeszcze w XIX wieku.

O słowiańskich tradycjach poczytać można po polsku:

Anna Zadrożyńska – Powtarzać czas początku,

Kazimierz Moszyński – Kultura ludowa Słowian

Aleksander Gieysztor: Mitologia Słowian

 

 

 

 

 

Bannik w mitologii Słowiańskiej

Drugą postacią mitologii słowiańskiej, którą warto poznać jest Bannik po polsku nazywany Łaźnikiem albo Łaziebnym. Bannik jak sama nazwa wskazuje żyje w bani i jak wierzyli wschodni Słowianie był duchem, który straszył ludzi, domagał się ofiar z chleba, ziaren pszenicy, lepioszek, które trzeba było zostawić w bani po parzeniu. Bannki przedstawiany jest jako stary dziadunio z kościstym ciałem, długą brodą i bujną czupryną. 

Najpopularniejszy obraz Bannika

Najpopularniejszy obraz Bannika

Bannik odpowiada za wszystkie psoty w ani. Oblewa wrzątkiem, rzuca kamieniami w piec, puka w ściany, straszy parzących się w bani. Bannik jest bardzo złośliwy ale generalnie męczy tylko tych, którzy łamią święte zakazy Bannika. Najstraszniejszą groźbą tej postaci jest zaparzenie delikwenta na śmierć. Żeby udobruchać Bannika należy mu zostawić kawałek chleba, najlepiej razowego i duży kawałek gruboziarnistej soli. Często by ustrzec się od złych działań Bannika zakopywano pod budującą się banią czarnego nieoskubanego koguta. 

Dla Bannika istniała jedna podstawowa zasada. Trzecie parzenie należało tylko do niego. Pierwszym parzeniem nazywano to, kiedy mężczyźni poszli do bani. Drugie parzenie przypadało na kobiety i dzieci. Jeśli ktoś spóźniony albo leniwy poszedł na trzecie parzenie miał pewność, że natknie się na Bannika a spotkanie to nie kończyło się dobrze. Bania uznawana była również za miejsce nieczyste. To tutaj można było robić wróżby oraz patrzeć w przyszłość. O północy kobiety podchodziły do drzwi bani z zadartymi spódnicami. Jeśli, którąś z nich chwycił Bannik lub drzwi ruszyły się oznaczało to, że u dziewczyny będzie bogaty mąż. 

Bannik bardzo boi się żelaza dlatego w baniach umieszczano tego typu przedmioty, jak również podkowy końskie, które miały wystraszyć go i odpędzić od jakichkolwiek złych planów wobec ludzi. 

Nie należy chodzić do bani po północy, również kobiety powinny być ostrożne w bani ponieważ Bannik jest najczęściej płci męskiej i będzie płatał figle kobietom. W bani nie można również pić alkoholu. Bannik bardzo nie lubi gdy w jego obecności spożywa się alkohol. Kolejną rzeczą, której nie powinniśmy robić to plucie na rozgrzane kamienie. Bannik traktuje to jako osobistą zniewagę i może obedrzeć delikwenta ze skóry. I ostatnie. Nie parzyć się w poniedziałek. Dla Bannika poniedziałek jest dniem sanitarnym, kiedy tylko on może znajdować się w bani, robi on tam porządki, załatwia swoje sprawy i żaden człowiek nie powinien mu przeszkadzać. 

Bannik z witkami dębowymi

Bannik z witkami dębowymi

Obecnie rzadko zwraca się uwagę na Bannika w współczesnym życiu. Nikt nie przynosi mu pokarmów. W Kaliningradzie znajdziemy kilka prawdziwych ruskich bani, gdzie można poparzyć się na całego. Jest także jedna dwupiętrowa, gdzie chodzą tylko doświadczeni wielbiciele bani. Wytrzymać w takiej temperaturze jaka tam panuje nie jest dane każdemu. 

http://russian7.ru/2013/12/7-veshhej-kotorye-nelzya-delat-v-bane-2/

 

Domowik w mitologii słowiańskiej.

W ramach naszych tekstów przedstawiliśmy już jedną z postaci słowiańskiej mitologii – Wija. A dziś chcę zapoznać Cię z chyba najważniejszą postacią rosyjskiej mitologii – Domowojem nazywanym też po polsku Domowikiem lub Ubożem.

Domowoj – duch domu, gospodarz obejścia i opiekun, który dba o zapewnienie spokojnego życia, zdrowia dla rodzinny, ich była oraz wszystkich płodów ziemi jakie przyniosą do domu. Domowoj to najczęściej nieżyjący już członek rodziny, przodek rodziny, który się nią opiekuje. W mitologii rosyjskiej jest to zmarły członek rodziny, który za swoje grzechy musi odpokutować opieką nad swoją rodziną a w mitologii ukraińskiej uznawało się że domowego stworzył Bóg, który każdy dom obdarował swoim gospodarzem.

Ruski Domowik w łapciach, długą brodą oraz ludową łyżeczką

Ruski Domowik w łapciach, długą brodą oraz ludową łyżeczką

Domownk ma wiele różnych imion – domowoj, domowojko, domowy dziad, damawik, domowik. Jego imię może pochodzić od miejsca, gdzie mieszka – golbesznik, zapiecznik, (miejsca za piecem), podpiecznik. Jego imię może określać także status i stosunki z członkami rodziny – gospodarz, chozjajn, hospodar, djadenka, bratok, djed.

Domowik jeśli polubił ludzi mieszkających w domu nie psoci ani nie przeszkadza w życiu. Co więcej okazuje pomoc i sprawia, że dom staje się czystszy, jaśniejszy i spokojniejszy. Jeśli między członkami rodziny są dobre stosunki to jest to dla domownika znak, że wszystko w domu dzieje się dobrze i on tylko to wspomaga. Ale jeśli domownicy zaczną się kłócić, bić siebie i dzieci, Domowik bardzo się denerwuje. Wtedy rzeczy mogą zacząć spadać z półek, chleb i inne potrawy mogą nie wychodzić lub wręcz się przypalać. Nasze przetwory lub konfitury pleśnieć lub kwaśnieć. Dlatego też trzeba podtrzymywać dobry kontakt z Domowikiem: zostawiać mu w odpowiednim miejscu cukierek i mleko. Mogą to być też ciasteczka, chleb, albo kawałek mięsa. Ważne jest by pamiętać o Domowiku i gdy jedzenie zniknie donieść coś innego. Ważne jest również gdzie żyje Domowik. Może to być tylna część pieca, może to być miejsce pod progiem. Niektóre Domowiki mieszkają również na strychu.

Domowik, jeśli mamy z nim dobre stosunki będzie pomagał nam w codziennym życiu. Nie będziemy mieli problemu ze znalezieniem różnych rzeczy, ubrania będą zawsze czyste i złożone. Co najważniejsze skarpetki też zawsze będą w parach. A jeśli nie? Znasz pewnie uczucie, gdy położyłeś coś na stole a to nagle zniknęło? Albo wiesz, że jakąś rzecz odkładałaś dokładnie w to miejsce ale jej tam nie ma. Po dwóch godzinach szukania okazuje się, że leżała schowana pod książkę lub była czymś przykryta. Albo gdy pierzesz rzeczy i wszystkie skarpetki są w parach. A po praniu okazuje się, że jednak nie wszystkie. To znak, że Domowik domaga się zainteresowania i uwagi.

Pamiętajmy o tym, że Domowik ma kontakty z innym światem. Jeśli ktoś ma umrzeć w domu, usłyszymy wycie Domowika. Drzwi mogą trzaskać albo coś może stukać w ściany. Domowik daje też znać o nadejściu dziecka oraz może ostrzegać o złych wydarzeniach jakie będą mieć miejsce. Jeśli okna nam się otworzyły, znaczy to że może być wichura i lepiej się do niej przygotować.

Domowik ma jeszcze jedną sztuczkę. Może napadać na domowników podczas snu. Jeśli nasz Domowik jest z nami w złych stosunkach, może w nocy rzucać się na nas i próbować dusić. Może to też być znak, że coś wydarzy się w naszym życiu a Domowik chce nam szybko o tym dać znać. Jeśli leżymy na placach i czujemy, że coś nasz przyciska należy zapytać: na dobre? lub  na złe? a Domowik odpowie swoim starym ciężkim głosem tak albo nie.

Domowik podobno bardzo nie lubi luster oraz gdy ktoś zajmuje jego miejsce. Jeśli zapraszamy gości albo robimy imprezę i ułożymy naszego gościa blisko progu lub na strychu możemy być pewni, że noc dla niego będzie nie przespana. Jeśli w naszym domu panuje spokój, Domowik zajmuje miejsce gospodarza i zajmuje się gospodarskimi sprawami. Przebiera sól albo ziarnka pieprzu, dba o domowe rośliny, poprawia obrazki. Dla wielu ludzi jest on ważną domową postacią dlatego nie wymawia się jego imienia a mówi się dziadek, gospodarz, nieduży albo maleńki.

Jeśli przenosimy się z domu do domu możemy zabrać naszego Domowika ze sobą. Do tego należy przed wyjściem z domu poprosić go by razem z rodziną przeniósł się do nowego domu. Oprócz tego trzeba zrobić zakwas i wymieszać go z mąką. Domowik w formie z wyrośniętym ciastem zabierze się do nowego domu, gdzie wypiekamy nowy chleb i częstujemy nim Domowika. Nie rozwiązany jest dla mnie problem, co jeśli sprowadzamy się z naszym Domowikiem do domu, gdzie już jest Domowik. Czy przychodzący wygania starego, czy żyją razem w harmonii? A może jest tak, jak wierzą Ukraińcy i każdy Domowik zostaje w swoim domu a my musimy nawiązać kontakty z nowym?

Domowik spożywający posiłek od gospodarzy

Domowik spożywający posiłek od gospodarzy

Domowik to najczęściej mały staruszek z dużą brodą, zawsze ubrany elegancko ale gotowy wziąć się do każdej pracy. Może też pojawiać się pod postacią kota, myszy czy też szczura. Domowik może też mieć postać bardziej dziką i straszną. Długa broda, przepaska na biodrach, nieobecny wzrok to również obraz spotykany w słowiańskiej kulturze.

Domowik może mieć też swoją towarzyszkę – Domowichę nazywaną także Kikimorą.

W staropolskich wierzeniach Domowika nazywa się Ubożem albo Ubożę – uznawany jest on za ducha zmarłych przodków, który opiekuje się domem. Jego postać pojawiła się w literaturze w XV i XVI wieku. Jeśli w kulturze ruskiej, Domowika powinniśmy karmić w każdy dzień, to Ubożę powinno dostać swój posiłek na pewno w czwartek.

Tyle jeśli chodzi o teorię. W praktyce o postaci Domowoja pamięta się nawet w Kaliningradzie. Nie raz będąc na uniwersytecie widziałem talerzyki z cukierkiem stojące na szafie. Niektórzy ludzie naprawdę pamiętają  tym by co jakiś czas nakarmić swojego Domowoja i oczywiście też nie wspominają o nim wprost a mówią dziadek, staruszek.

Dla zainteresowanych, więcej wiadomości można znaleźć w książce Jeleny Lewkiewskiej W Krainie Domowych i Leszych Personaży Russkich Mifow a jeśli ktoś chcę uzupełnić podstawową wiedzę możecie przeczytać:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ubo%C5%BCe

http://pl.wikipedia.org/wiki/Domowik

http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%94%D0%BE%D0%BC%D0%BE%D0%B2%D0%BE%D0%B9

Ach. Na koniec wisienka na torcie. Na rosyjskich stronach internetowych możecie znaleźć także testy by sprawdzić czy w Waszym domu mieszka Domowik. My wiemy już jak to określić bez takich testów, a Wy jeśli jesteście zainteresowani możecie zrobić sobie test i dowiedzieć się, czy zaginione skarpetki to wina bałagarniarstwa czy może jednak Domowika.

http://test.passion.ru/raznoe/test-zhivet-li-u-vas-domovoi.htm

 

 

 

 

 

 

Wij w słowiańskiej mitologii

W ramach rozszerzania horyzontów chciałem ci dziś powiedzieć trochę o słowiańskiej i rosyjskiej mitologii. Wczoraj pisałem o filmie „Wij” na podstawie opowiadania Mikołaja Gogola. Warto więc poświęcić chwilę czasu samej postaci Wija. Po pierwsze musisz sobie wyobrazić jak on wyglądał.

Był to stwór zabijający wzrokiem, którego oczy były przykryte ogromnymi rzęsami oraz powiekami sięgającymi do ziemi. Wij nie mógł ich podnieść bez pomocy. Najczęściej robiły to upiory i demony będące sługami Wija. Człowiek, na którego padł wzrok Wija, nie wytrzymywał tego spojrzenia i umierał. Wij zabierał duszę nieszczęśnika pozostawiając jedynie ciało. W folklorze Słowian wschodnich Wij związany jest z wiarą w „Złe Oko” lub „Trzecie Oko” czyli kontakt z światem pozagrobowym oraz możliwość rzucania uroków na ludzi i zwierzęta. A złe spojrzenie i urok może prowadzić do śmierci i opętania przez upiory.

Jedno z wyobrażeń Wija

Jedno z wyobrażeń Wija

Niektórzy literaturoznawcy uważają, że postać Wija została całkowicie wymyślona przez Gogola lub zaczerpnięta z opowiadań o Kościeju Nieśmiertelnym, postaci z folkloru rosyjskiego. Był on starym, chudym czarownikiem. Mieszkał w górach, w zamku wypełnionym niezliczoną ilością skarbów i magicznych artefaktów. Kościej miał przechowywać swoje serce ukryte poza ciałem, nie można więc go było zabić. Należało odnaleźć jego serce i w ten sposób uzyskać nad nim kontrolę. Kościej miał mieć morderczy wzrok zakryty przez ogromne powieki. Jego słudzy widłami mieli je podnosić a wtedy każdy kto spojrzał w oczy Kościeja – umierał.

Kosciej-Niesmiertelny

Kosciej-Niesmiertelny

Straszny wzrok Wija opisywany jest również w inny sposób. Człowiek, który spojrzy w jego oczy zabijany jest nie przez samego Wija, ale przez strach, niszczący duszę, lub przez demony wyciągające duszę z człowieka. Dlatego Wij traktowany jest również jako postać nadrzędna, wskazująca tylko śmiertelnika, którego dusza ma zostać pochwycona. Przyjście Wija obwieszczane ma być wyciem wilków oraz dudnieniem w trąby. Oprócz tego, w jego obecności pojawia się mgła. Wij traktowany jest też jako władca podziemi, korzeni drzew i krzewów, wszystkiego co się wije i skręca a więc także wszelkiego robactwa. Dlatego wszystkie upiory i demony wypełzają z ziemi by zaatakować ludzi. W opowieści Gogola ważna jest także dziewczyna czekająca na modlitwę w cerkwi. Jako że utonęła, stała się rusałką a więc jednym z upiorów pod władzą Wija. Rusałki mogły być również duchami nieochrzczonych dzieci. Rzucały się one na rybaków lub zagubionych w lesie, czy na bagnach i łaskotały ich na śmierć.

Wij w ludzkiej postaci

Wij w ludzkiej postaci

http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%92%D0%B8%D0%B9

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bciej_Nie%C5%9Bmiertelny

Premiera filmu „Wij” w Kaliningradzie

Udało nam się wreszcie znaleźć chwilę wolnego czasu i pójść do kina w Kaliningradzie. Zdecydowaliśmy się na premierę ostatniego miesiąca, film „Wij” w 3D (Вий) w kinie Zaria. Po pierwsze, z powodu samego tematu, a po drugie, po obejrzeniu zwiastuna uznaliśmy, że będzie to najlepszy wybór.

Plakat filmu "Wij"

Plakat filmu „Wij”

Film opowiada historię kartografa Jonathana Greena, który podczas podróży naukowej z Europy na wschód Azji, gubi się i po przeprawie przez Karpaty, dociera gdzieś na tereny dzisiejszej Ukrainy. Leży tam wioseczka zapomniana przez wszystkich, gdzie ludzie zbudowali palisadę mającą odgrodzić ich od niematerialnego świata oraz jego przedstawicieli panujących okolicznych lasach. Krzyże i modlitwy mają bronić ich przed duchami, demonami i wiedźmami, niestety one już dawno żyją w wiosce, a nawet w ich ciałach. Uczony patrzy na to wszystko przez swoje szkiełko i oko i próbuje znaleźć rozwiązanie zagadek ukrywanych przez wieś.

"WIJ" z opowiadania Gogola

„WIJ” z opowiadania Gogola

„Wij” powstał na kanwie opowiadania Mikołaja Gogola „Wij” o tym samym tytule, które było opublikowane w zbiorze Mirgorod w 1835 roku. Nazwa powieści wzięła się od stwora występującego w mitologii słowiańskiej, który był jednym z głównych motywów opowiadania. Jeśli chodzi o Gogola to mogłeś czytać „Martwe Dusze”, więc z wielką chęcią opowiem Ci o fabule. W „Wiju” poznajemy historię trzech studentów z Kijowa, którzy podczas swojej wędrówki trafiają do chaty w zagubionej wiosce. Jeden ze studentów ma sen, w którym zobaczył wiedźmę. Wskakuje ona na jego plecy i pędzi z nim przez pola i lasy. Student po zmówieniu modlitwy, przejmuje kontrolę nad wiedźmą i sam korzysta z uciechy lotu nad wioską. Rano czar znika, a wiedźma staje się piękną dziewczyna żyjącą w wiosce. Studenci wracają do Kijowa, ale ten który miał sen zostaje wezwany przez rektora i wysłany do małej wioski by pomóc miejscowemu sołtysowi w odmówieniu modlitwy za zmarłą córkę. Student po przybyciu do wioski, wchodzi do cerkwi by rozpocząć modlitwę i tu widzi, że zmarła córka to ta sama dziewczyna będąca wiedźmą. Student przez 3 noce czyta modlitwy, a w tym czasie w cerkwi dzieją się straszne rzeczy. Na szczęście otoczył powierzchnie wokół siebie kołem, narysowanym kredą, które oddziela go od świata upiorów i demonów. By zobaczyć gdzie ukrył się student, upiory wezwały na pomoc Wija, jednego z najstraszniejszych i najsilniejszych postaci świata podziemnego w mitologii słowiańskiej. Jego oczy zasłonięte są ogromnymi rzęsami oraz powiekami do samej ziemi, które upiory musiały podnieść widłami. Student czuł, że nie należy patrzeć w oczy Wija, niestety nie wytrzymał i strach go opętał. Wtem rozległo się drugie pienie koguta i wszystkie upiory uciekły ze świętego budynku. Zostało w nim tylko ciało studenta pozbawione duszy.

Film „Wij” ogromnie nam się spodobał. Oczywiście opowiadanie Gogola stało się tylko kanwą dla historii pokazanej w filmie, co nie zmienia faktu, że film ten ogląda się z zapartym tchem. Ciekawa fabuła, scenografia zrobiona wręcz doskonale, ciekawa gra aktorska to nie wszystko. Mógłbym godzinami zachwycać się tym filmem, więc tak naprawdę trudno mi go nie polecić polskim widzom gdy tylko pojawi się możliwość jego zobaczenia. Warto tu też zauważyć, że wszystkie sceny gdzie wykorzystano grafikę komputerową zostały doprowadzone do perfekcji. „Wij” to bajka, którą od początku do końca ogląda się z zapartym tchem. Dla widza, znającego rosyjski problemem może być tylko to, że aktorzy mówią czasem mieszanką rosyjsko-ukraińską, używają dużo zwrotów związanych z folklorem wiejskim i mitologią, dlatego czasem trudno jest dokładnie zrozumieć co mówią. W filmie została też w ciekawy sposób zaprezentowana mitologia słowiańska, co dla osób zainteresowanych tą tematyką na pewno będzie wielką gratką.

Trailer filmu „Wij”:

http://www.kinopoisk.ru/film/229069/video/7912/

O opowiadaniu „Wij” w języku rosyjkim :

http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%92%D0%B8%D0%B9_(%D0%BF%D0%BE%D0%B2%D0%B5%D1%81%D1%82%D1%8C) i angielskim: http://en.wikipedia.org/wiki/Viy_(story)

Biografia autora Mikołaja Gogola:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Niko%C5%82aj_Gogol