Domowik w mitologii słowiańskiej.

W ramach naszych tekstów przedstawiliśmy już jedną z postaci słowiańskiej mitologii – Wija. A dziś chcę zapoznać Cię z chyba najważniejszą postacią rosyjskiej mitologii – Domowojem nazywanym też po polsku Domowikiem lub Ubożem.

Domowoj – duch domu, gospodarz obejścia i opiekun, który dba o zapewnienie spokojnego życia, zdrowia dla rodzinny, ich była oraz wszystkich płodów ziemi jakie przyniosą do domu. Domowoj to najczęściej nieżyjący już członek rodziny, przodek rodziny, który się nią opiekuje. W mitologii rosyjskiej jest to zmarły członek rodziny, który za swoje grzechy musi odpokutować opieką nad swoją rodziną a w mitologii ukraińskiej uznawało się że domowego stworzył Bóg, który każdy dom obdarował swoim gospodarzem.

Ruski Domowik w łapciach, długą brodą oraz ludową łyżeczką

Ruski Domowik w łapciach, długą brodą oraz ludową łyżeczką

Domownk ma wiele różnych imion – domowoj, domowojko, domowy dziad, damawik, domowik. Jego imię może pochodzić od miejsca, gdzie mieszka – golbesznik, zapiecznik, (miejsca za piecem), podpiecznik. Jego imię może określać także status i stosunki z członkami rodziny – gospodarz, chozjajn, hospodar, djadenka, bratok, djed.

Domowik jeśli polubił ludzi mieszkających w domu nie psoci ani nie przeszkadza w życiu. Co więcej okazuje pomoc i sprawia, że dom staje się czystszy, jaśniejszy i spokojniejszy. Jeśli między członkami rodziny są dobre stosunki to jest to dla domownika znak, że wszystko w domu dzieje się dobrze i on tylko to wspomaga. Ale jeśli domownicy zaczną się kłócić, bić siebie i dzieci, Domowik bardzo się denerwuje. Wtedy rzeczy mogą zacząć spadać z półek, chleb i inne potrawy mogą nie wychodzić lub wręcz się przypalać. Nasze przetwory lub konfitury pleśnieć lub kwaśnieć. Dlatego też trzeba podtrzymywać dobry kontakt z Domowikiem: zostawiać mu w odpowiednim miejscu cukierek i mleko. Mogą to być też ciasteczka, chleb, albo kawałek mięsa. Ważne jest by pamiętać o Domowiku i gdy jedzenie zniknie donieść coś innego. Ważne jest również gdzie żyje Domowik. Może to być tylna część pieca, może to być miejsce pod progiem. Niektóre Domowiki mieszkają również na strychu.

Domowik, jeśli mamy z nim dobre stosunki będzie pomagał nam w codziennym życiu. Nie będziemy mieli problemu ze znalezieniem różnych rzeczy, ubrania będą zawsze czyste i złożone. Co najważniejsze skarpetki też zawsze będą w parach. A jeśli nie? Znasz pewnie uczucie, gdy położyłeś coś na stole a to nagle zniknęło? Albo wiesz, że jakąś rzecz odkładałaś dokładnie w to miejsce ale jej tam nie ma. Po dwóch godzinach szukania okazuje się, że leżała schowana pod książkę lub była czymś przykryta. Albo gdy pierzesz rzeczy i wszystkie skarpetki są w parach. A po praniu okazuje się, że jednak nie wszystkie. To znak, że Domowik domaga się zainteresowania i uwagi.

Pamiętajmy o tym, że Domowik ma kontakty z innym światem. Jeśli ktoś ma umrzeć w domu, usłyszymy wycie Domowika. Drzwi mogą trzaskać albo coś może stukać w ściany. Domowik daje też znać o nadejściu dziecka oraz może ostrzegać o złych wydarzeniach jakie będą mieć miejsce. Jeśli okna nam się otworzyły, znaczy to że może być wichura i lepiej się do niej przygotować.

Domowik ma jeszcze jedną sztuczkę. Może napadać na domowników podczas snu. Jeśli nasz Domowik jest z nami w złych stosunkach, może w nocy rzucać się na nas i próbować dusić. Może to też być znak, że coś wydarzy się w naszym życiu a Domowik chce nam szybko o tym dać znać. Jeśli leżymy na placach i czujemy, że coś nasz przyciska należy zapytać: na dobre? lub  na złe? a Domowik odpowie swoim starym ciężkim głosem tak albo nie.

Domowik podobno bardzo nie lubi luster oraz gdy ktoś zajmuje jego miejsce. Jeśli zapraszamy gości albo robimy imprezę i ułożymy naszego gościa blisko progu lub na strychu możemy być pewni, że noc dla niego będzie nie przespana. Jeśli w naszym domu panuje spokój, Domowik zajmuje miejsce gospodarza i zajmuje się gospodarskimi sprawami. Przebiera sól albo ziarnka pieprzu, dba o domowe rośliny, poprawia obrazki. Dla wielu ludzi jest on ważną domową postacią dlatego nie wymawia się jego imienia a mówi się dziadek, gospodarz, nieduży albo maleńki.

Jeśli przenosimy się z domu do domu możemy zabrać naszego Domowika ze sobą. Do tego należy przed wyjściem z domu poprosić go by razem z rodziną przeniósł się do nowego domu. Oprócz tego trzeba zrobić zakwas i wymieszać go z mąką. Domowik w formie z wyrośniętym ciastem zabierze się do nowego domu, gdzie wypiekamy nowy chleb i częstujemy nim Domowika. Nie rozwiązany jest dla mnie problem, co jeśli sprowadzamy się z naszym Domowikiem do domu, gdzie już jest Domowik. Czy przychodzący wygania starego, czy żyją razem w harmonii? A może jest tak, jak wierzą Ukraińcy i każdy Domowik zostaje w swoim domu a my musimy nawiązać kontakty z nowym?

Domowik spożywający posiłek od gospodarzy

Domowik spożywający posiłek od gospodarzy

Domowik to najczęściej mały staruszek z dużą brodą, zawsze ubrany elegancko ale gotowy wziąć się do każdej pracy. Może też pojawiać się pod postacią kota, myszy czy też szczura. Domowik może też mieć postać bardziej dziką i straszną. Długa broda, przepaska na biodrach, nieobecny wzrok to również obraz spotykany w słowiańskiej kulturze.

Domowik może mieć też swoją towarzyszkę – Domowichę nazywaną także Kikimorą.

W staropolskich wierzeniach Domowika nazywa się Ubożem albo Ubożę – uznawany jest on za ducha zmarłych przodków, który opiekuje się domem. Jego postać pojawiła się w literaturze w XV i XVI wieku. Jeśli w kulturze ruskiej, Domowika powinniśmy karmić w każdy dzień, to Ubożę powinno dostać swój posiłek na pewno w czwartek.

Tyle jeśli chodzi o teorię. W praktyce o postaci Domowoja pamięta się nawet w Kaliningradzie. Nie raz będąc na uniwersytecie widziałem talerzyki z cukierkiem stojące na szafie. Niektórzy ludzie naprawdę pamiętają  tym by co jakiś czas nakarmić swojego Domowoja i oczywiście też nie wspominają o nim wprost a mówią dziadek, staruszek.

Dla zainteresowanych, więcej wiadomości można znaleźć w książce Jeleny Lewkiewskiej W Krainie Domowych i Leszych Personaży Russkich Mifow a jeśli ktoś chcę uzupełnić podstawową wiedzę możecie przeczytać:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ubo%C5%BCe

http://pl.wikipedia.org/wiki/Domowik

http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%94%D0%BE%D0%BC%D0%BE%D0%B2%D0%BE%D0%B9

Ach. Na koniec wisienka na torcie. Na rosyjskich stronach internetowych możecie znaleźć także testy by sprawdzić czy w Waszym domu mieszka Domowik. My wiemy już jak to określić bez takich testów, a Wy jeśli jesteście zainteresowani możecie zrobić sobie test i dowiedzieć się, czy zaginione skarpetki to wina bałagarniarstwa czy może jednak Domowika.

http://test.passion.ru/raznoe/test-zhivet-li-u-vas-domovoi.htm

 

 

 

 

 

 

Ukraina z perspektywy Kaliningradu

Ostatnio pojawiło się dużo pytań dotyczących współpracy i stosunków polsko-rosyjskich a w szczególności kontaktów z Obwodem Kaliningradzkim. Cała sytuacja jest dla Polaków i Rosjan mieszkających w Obwodzie Kaliningradzkim obserwowana z uwagą i bardzo często komentowana. Dlatego dziś postaram się odpowiedzieć na kilka pytań, które nurtują mieszkańców strefy MRG oraz Warszawę czy Kraków.

Obrazek 1: Późny wieczór, światła w oknach sztabu Floty Bałtyckiej zapalone. Widać, że oficerowie i żołnierze zostali postawieni w stan pełnej gotowości. Wokół budynków sztabu ciężarówki z żołnierzami. To część ćwiczeń, które zostały zarządzone by zademonstrować swoją siłę w basenie Morza Bałtyckiego. Chociaż w samym mieście wojska ani większej aktywności militarnej nie widać, to już w Obwodzie jest ona zauważalna. Co więcej na Morze Bałtyckie wyszło kilka statków, które przeprowadziły ćwiczenia rakietowe.

Obrazek 2: Idąc na spotkanie ulicą Zoologiczną zobaczyłem trochę przerażający obrazek. We wszystkich telewizorach pokazywany był prezydent Rosji, przy czym idąc wzdłuż ulicy dobre 10 minut miałem wrażenie, że patrzę cały czas na ten sam obraz. W Rosji i w Obwodzie Kaliningradzkim propaganda dla odbiorcy wewnętrznego jest silna i pozwala sobie dosłownie na wszystko. Wiadomości o 600 tysiącach uciekinierów z Ukrainy, których przyjmują Obwody Kurski i Biełgorodzki wspierane są zdjęciami kolejki na przejściu granicznym Medyka – Szehini. Jeśli ktoś dobrze przypatrzy się, może w reportażu zobaczyć polskie rejestracje samochodów. W tym czasie kamery internetowe pokazują pustkę na przejściu granicznym Rosji i Ukrainy. Ale wiadomość już poszła. Wszyscy mówią o tysiącach ludzi, którzy uciekają do Rosji.I tak naprawdę można powiedzieć już wszystko. Wirtuozem w tym temacie jest Dmitrij Kisielow, Jerzy Urban współczesnej Rosji. W grudniu opowiadał o pakcie Szwecji, Litwy i Polski przeciw Rosji tak jak podczas bitwy pod Połtawą. Szkoda tylko że Litwa i Polska nie brały udziału w tej bitwie. Ostatnio pojawiła się informacja o tym że Polska i Litwa szkoliły demonstrantów z kijowskiego Majdanu.  Tu nie chodzi nawet o propagandę ale o to, że ludzie, którzy mają pewne wykształcenie oraz poziom kultury odrzucają możliwość wątpliwości. Powtarzają nie sprawdzone informacje z trzeciej ręki w stylu: mój znajomy, który ma koleżankę na Majdanie powiedział. W rosyjskim dyskursie pojawiły się także dwa nowe słowa: benderowcy (ktoś w dziale propagandy źle postawił akcent) zamiast banderowców oraz krymczanie – pradawny naród krymski.

Obrazek 3: Regionalna organizacja turystyczna zaprasza mieszkańców Kaliningradu na Dzień Kobiet. W Rosji Dzień Kobiet jest świętem wolnym od pracy. Jako że wypada ono w sobotę, dzień wolny został przeniesiony na poniedziałek. Wychodzi wiec, że mamy 3 dni wolnego a jeśli wyjdziemy w piątek po pracy 3,5 dnia. Dlatego Gdańsk zorganizował dla mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego wydarzenie pod nazwą Russian Friendly czyli zniżki, promocje oraz konkursy dla obywateli rosyjskich. W związku z ostatnimi wydarzeniami okazało się, że np. autobus, który miał zawieźć mieszkańców regionu do Trójmiasta został odwołany. Nie wiem jak wygląda sprawa z imprezami w Polsce. W tym samym czasie minister MSZ Radosław Sikorski informuje, że nie planowane jest zatrzymanie projektu MRG i możliwości przejazdów do Polski. Co więcej, na przejściu w Grzechotkach otwarto właśnie pas dla osób podróżujących z kartami MRG. Z wiadomości Służby Granicznej oraz Rosjan podróżujących przez to przejście, wszystko sprawuje się doskonale i kolejka posuwa się bardzo szybko. Jeśli chodzi o MRG na jego zablokowaniu stracą obie strony. Polskie regiony na pewno odczują gospodarczo brak klienta z Obwodu Kaliningradzkiego. Rosjanie stracą natomiast możliwość podróżowania, możliwości zakupów większości produktów życia codziennego ale również części do samochodów, sprzętu sportowego i innych rzeczy. Nie mówiąc już o młodych ludziach, którzy ubierają się w polskich galeriach, odpoczywają nad polskim morzem. Jest jeszcze ta grupa, która wyjechała na naukę do polskich uczelni w Gdańsku, Sopocie i Gdyni. Ze słów Władimira Putina obawiać można się że w dalszej perspektywie przyjdzie czas na Litwę i Polskę, rzekomych prowodyrów ukraińskiego majdanu. Bardzo interesujące jest jaka będzie reakcja mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego na zmianę w propagandzie i skierowanie jej ostrza przeciw Polsce.

Obrazek 4: Sprzeciw. Należy napisać, że oprócz tych, którzy wierzą propagandzie, są w Obwodzie Kaliningradzkim ludzie, którzy po pierwsze, nie chcą żadnej wojny, po drugie mają wątpliwości i pytania i wyrażają swój protest w tej kwestii. Po trzecie widzą co dzieje się w gospodarce i coraz bardziej obawiają się o stan swojego kraju.

Wij w słowiańskiej mitologii

W ramach rozszerzania horyzontów chciałem ci dziś powiedzieć trochę o słowiańskiej i rosyjskiej mitologii. Wczoraj pisałem o filmie „Wij” na podstawie opowiadania Mikołaja Gogola. Warto więc poświęcić chwilę czasu samej postaci Wija. Po pierwsze musisz sobie wyobrazić jak on wyglądał.

Był to stwór zabijający wzrokiem, którego oczy były przykryte ogromnymi rzęsami oraz powiekami sięgającymi do ziemi. Wij nie mógł ich podnieść bez pomocy. Najczęściej robiły to upiory i demony będące sługami Wija. Człowiek, na którego padł wzrok Wija, nie wytrzymywał tego spojrzenia i umierał. Wij zabierał duszę nieszczęśnika pozostawiając jedynie ciało. W folklorze Słowian wschodnich Wij związany jest z wiarą w „Złe Oko” lub „Trzecie Oko” czyli kontakt z światem pozagrobowym oraz możliwość rzucania uroków na ludzi i zwierzęta. A złe spojrzenie i urok może prowadzić do śmierci i opętania przez upiory.

Jedno z wyobrażeń Wija

Jedno z wyobrażeń Wija

Niektórzy literaturoznawcy uważają, że postać Wija została całkowicie wymyślona przez Gogola lub zaczerpnięta z opowiadań o Kościeju Nieśmiertelnym, postaci z folkloru rosyjskiego. Był on starym, chudym czarownikiem. Mieszkał w górach, w zamku wypełnionym niezliczoną ilością skarbów i magicznych artefaktów. Kościej miał przechowywać swoje serce ukryte poza ciałem, nie można więc go było zabić. Należało odnaleźć jego serce i w ten sposób uzyskać nad nim kontrolę. Kościej miał mieć morderczy wzrok zakryty przez ogromne powieki. Jego słudzy widłami mieli je podnosić a wtedy każdy kto spojrzał w oczy Kościeja – umierał.

Kosciej-Niesmiertelny

Kosciej-Niesmiertelny

Straszny wzrok Wija opisywany jest również w inny sposób. Człowiek, który spojrzy w jego oczy zabijany jest nie przez samego Wija, ale przez strach, niszczący duszę, lub przez demony wyciągające duszę z człowieka. Dlatego Wij traktowany jest również jako postać nadrzędna, wskazująca tylko śmiertelnika, którego dusza ma zostać pochwycona. Przyjście Wija obwieszczane ma być wyciem wilków oraz dudnieniem w trąby. Oprócz tego, w jego obecności pojawia się mgła. Wij traktowany jest też jako władca podziemi, korzeni drzew i krzewów, wszystkiego co się wije i skręca a więc także wszelkiego robactwa. Dlatego wszystkie upiory i demony wypełzają z ziemi by zaatakować ludzi. W opowieści Gogola ważna jest także dziewczyna czekająca na modlitwę w cerkwi. Jako że utonęła, stała się rusałką a więc jednym z upiorów pod władzą Wija. Rusałki mogły być również duchami nieochrzczonych dzieci. Rzucały się one na rybaków lub zagubionych w lesie, czy na bagnach i łaskotały ich na śmierć.

Wij w ludzkiej postaci

Wij w ludzkiej postaci

http://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%92%D0%B8%D0%B9

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bciej_Nie%C5%9Bmiertelny

Pikieta poparcia dla Ukrainy w Kaliningradzie

Nawet Kaliningrad ogłasza solidarność z protestującymi w Kijowie na Majdanie Niezależnosti. W ostatnią niedzielę 26 stycznia, tradycyjnie pod pomnikiem kosmonautów zebrali się pikietujący z Komitetu Społecznej Samoobrony. 20 osób na niedużym placu rozwiesiło plakaty, transparenty z hasłami i rozdawało ulotki wspierające strajkujących w Ukrainie.  Przechodnie mogli również usłyszeć hasła solidarności z Ukrainą wykrzykiwane w języku rosyjskim oraz ukraińskim.

Jak zawsze pojawiły się też flagi Koenigsbergu, Prus Wschodnich oraz ruchów popierających dążenia do autonomii. Miting został zauważony nie tylko przez środowisko komentatorów z Kaliningradu, ale również na mieszkańcach miasta, którzy zatrzymywali się i pytali o cel i hasła. Co ciekawe, jak podkreślają blogerzy, pierwszy raz protest taki wywołał oficjalną reakcję administracji miejskiej. W oświadczeniu administracji miasta zaznaczono, że miting ma się odbywać zgodnie z zasadami oraz porządkiem prawnym a w trakcie wydarzenia mogą być używane tylko zaakceptowane hasła, oraz plakaty i transparenty. Co więcej zebrani nie mogą podejmować działań niezgodnych z prawem Federacji Rosyjskiej. W kaliningradzkiej blogosferze oświadczenie to wywołało małą i złośliwą dyskusję na temat mera Aleksandra Jaroszuka oraz

Fotoreportaż oraz krótki tekst o wydarzeniu możecie zobaczyć tu: http://maikl-kostyaev.livejournal.com/243223.html

Spacer po Bartoszycach: kuchnia ukraińska

W ramach odpoczynku i weekendowego relaksu chciałem się podzielić dziś z Tobą wspomnieniem z podróży do Bartoszyc. Rosjanie generalnie kojarzą to miejsce z Biedronką, Lidlem oraz drogą z i na granicę. My, niestety pojedynczo, w innych sytuacjach mieliśmy możliwość spaceru po mieście. Bartoszyce to małe spokojne miasto gdzie czas płynie bardzo wolno. Nieduże stare miasto z gotycką bramą nosi ślady dosyć dużych zniszczeń z ostatniej wojny.

Polski: Bartoszyce - miasto w woj. warmińsko-m...

Polski: Bartoszyce -(Photo credit: Wikipedia)

Tak naprawdę, jeśli mówić o starych budynkach to nie zachowało się ich wiele. Z drugiej strony, te które zachowały się robią duże wrażenie. Szkoła przy drodze na Bezledy to prawdziwy gmach z głównym korpusem i dwoma skrzydłami. Także inne szkoły w mieście, zlokalizowane w starych niemieckich budynkach oszałamiają sztukateriami, wystrojem i tym duchem starego miejsca, który trudno opisać.

English: Architectural detail of the house at ...

Detal architektoniczny domu przy ul. Kętrzyńskiej w Bartoszycach (Photo credit: Wikipedia)

W ramach spaceru po mieście uznałem, że przydałoby się wpaść do Biedronki na małe zakupy na obiad. Chodząc po sklepie zobaczyłem polaków, którzy szybko łapią produkty i pędzą do kasy. Dosłownie w ciągu 10 minut sklep opustoszał. I wtedy nagle przeniosłem się w przestrzeni. Sklep zapełnił się ponownie. Ale wokół mnie wszyscy mówili po rosyjsku. Koszyki wypełniały się po brzegi. Okazało się, że przyjechał autobus z Bagrationowska. Miejscowi wiedzieli o tym dokładnie i nie chcieli stać w kolejkach. Ja jako typowy przyjezdny dostałem nauczkę, że są pory dnia gdy lepiej nie pojawiać się w Biedronce.

Polski: Bartoszyce - miasto w woj. warmińsko-m...

Polski: Bartoszyce (Photo credit: Wikipedia)

Drugi ciekawa rzecz to ludzie stojący przy jednej z głównych ulic gdzie położone są wszystkie sklepy. Na początku myślałem, że czekają na autobus, że to jakieś spotkanie albo fleshmob starszych ludzi. Okazało się, że nie. To po prostu handlarze przemycanymi papierosami. Oczywiście nasza Straż Graniczna walczy z przemytem na granicy oraz z większymi składami nielegalnych papierosów, ale wystarczyłoby pogadać z miłymi państwo i można dostać zniżkę na hurtowy zakup a więc kogoś kto rozprowadza te papierosy.

Trzy: architektura Bartoszyc. Oczywiście oprócz kamienic z początku XX wieku, bloków z wielkiej płyty, mamy tu też przykłady architektury z lat 80. Budynek, w którym znajduje się obecnie sklep Stokrotka to przykład modernistycznej architektury. Gdyby zdjąć z niego wszystkie reklamy, banery oraz niepasujące elementy współczesnego kapitalizmu okazuje się że schowała się tam ładna bryła, przestronne okna(dziś będące w kolorze sadzy). Nie wiem czy uda znaleźć mi się zdjęcie. Generalnie w samym budynku zachował się jeszcze duch SAMu z końca lat 80. Posadzka, metalowe koszyki itp.

W ramach naszych wędrówek po Bartoszycach trafiliśmy na doskonałe miejsce na śniadanie/obiad czy odpoczynek po długiej podróży. Restauracja u Św Mikołaja. Znajduje się ona przy Cerkwi Św Mikołaja obrządku grekokatolickiego. Sami właściciele opisują to miejsce w ten sposób:

„Domiwka to miejsce spotkań, w którym można cieszyć się domowym klimatem i miłą atmosferą i taki jest cel stworzenia Domu św. Mikołaja, w którym, obok działalności parafialnej  znajduje  się otwarta dla wszystkich restauracja, serwująca kuchnię ludową, głównie ukraińską oraz herbaciarnia.Charakterystyczny wiejski wystrój z  piecem i specyficznym ukraińskim wzornictwem ma tworzyć atmosferę domowego ciepła.”

Nam bardzo się tam spodobało. Miła, uśmiechnięta obsługa, dobre jedzenie, przyjazna atmosfera, ukraińskie książki!, razem tworzą ciekawe miejsce. W ramach zestawu obiadowego ryba panierowana lub mięso, zupy, kompot oraz smaczna surówka. W menu możemy znaleźć bardzo ciekawe pozycje: Stek krymski i czumacki, Hołubci, naleśniki Bohuna – z kurczakiem, serem i pieczarkami, kiszka ziemniaczana, którą rzadko można spotkać w restauracjach tego regionu, czebureki z sosem, które po naszych podróżach na Ukrainę kojarzą się naprawdę dobrze. Jeśli wracam z Obwodu Kaliningradzkiego lub zmierzamy w jego stronę jest to idealne miejsce by chwilę odpocząć nabrać sił i przygotować się do dalszej drogi. Chętni mogą zajrzeć na stronę: http://xn--mikoaj-6db.eu/ by zobaczyć wystrój oraz położenie restauracji. Gorąco polecam.

Szynk (Шинок)- smak Ukrainy w Kaliningradzie

W ramach  słowiańskiego braterstwa postanowiliśmy się kiedyś udać do ukraińskiej restauracji. W Kaliningradzie znajdują się dwa takie miejsca. Jedno to Barszcz i Słoninka (Борщ и Сало) znajdujące się na Placu Zwycięstwa w Centrum Handlowym Klover. My wybraliśmy drugie, restaurację Szynok (Шинок) czyli nasz polski szynk. Znajduje się ona na Prospekcie Sowieckim blisko ulicy Kirowa. W restauracji znajdują się dwie sale, większa dla palących oraz mniejsza dla niepalących. Jeśli odbywa się tam bankiet goście mają możliwość usiąść tylko w sali dla palących. Po wejściu wita nas bar, za którym znajduje się imitacja słowiańskiej pieczki a więc dużego pieca na drewno. Pobielone ściany z ukraińskimi ornamentami dają wrażenie jakbyśmy znaleźli się w chacie gdzieś pod Połtawą lub Tarnopolem. Oprócz tego obsługa ubrana jest w stroje mające przypominać ukraińskie aczkolwiek wyglądają one bardziej jak rosyjskie lub kozackie, kelner miał na sobie koszulę ani trochę nie przypominającą ukraińskiej soroczki.

ukraińska restauracja: wejście

Karta Szynku proponuje nam dania z wieprzowiny oraz wołowiny. Część z nich w glinianych garnuszkach. Oprócz tego pielmieni i pierogi. Są to głównie dania, które można nazwać słowiańskimi. Znajdziemy je w kuchni polskiej, rosyjskiej, białoruskiej czy nawet słowackiej. Z dań typowo ukraińskich znajdziemy tu specjalnie przyrządzone kiełbasy, wątrobę pieczoną w glinianym garnuszku, placki ziemniaczane z śmietaną, twarogiem, kluski w bulionie z mięsem wołowym czy też hałuski (галушки) http://pl.wikipedia.org/wiki/Hałuski

Niestety gdy my byliśmy w restauracji połowy dań z części typowo ukraińskiej nie było. Kolejny raz zawiedliśmy się przy napojach. Ukraińska restauracja może zaproponować swoim gościom piwo Heineken, Amstel, dwa niemieckie piwa ciemne i jasne. Jak na takie miejsce wybór mały a wręcz smętny. Należy tu dodać, że w sklepach istnieje możliwość kupienia przedstawicieli najlepszych ukraińskich piwowarni, piwo Bile, Lwowskie, Medowe, Chernihivskie, Obolon’ i inne są do kupienia w naszym lokalnym sklepie ale nie w Szynku. Zdecydowaliśmy się na nalewkę żurawinową, która niestety niczym nas nie zaskoczyła. Przy możliwościach rosyjskich producentów da się znaleźć napoje, które będą miały dobry smak i nie będą zabijały kubków smakowych spirytusem.

Niestety mała restauracja z niedużą kuchnią ma też swoje minusy. Oczekiwanie na posiłek trwa dość długo. Za cenę podobną do położonego w samym centrum Chmielu otrzymuje się posiłek, jaki równie dobrze możemy zrobić u nas w domu. Trudno tu o wyszukany smak czy próbę przygotowania czegoś ciekawego. Garnuszek z mięsem smakuje ciekawie aczkolwiek trudno go porównać z tymi, jakie jadłem we Lwowie, Czortkowie czy Doniecku. Co do wystroju, jest ciekawy. Ukraińskie ornamenty, ruczniki, są wymieszane z typowymi elementami popkultury. Skrajnym tego przykładem jest kula dyskotekowa wisząca obok lalek chłopa i baby ubranych w stroje ludowe.

ukraińska restauracja 2

Niestety całokształt psują telewizory, które wiszą w salach. Przygody Harrego Potera czy seriale kryminalne nie są najciekawszym tłem dla rozmów czy obiadu. Na koniec obsługa. Gdy byłem tam jakiś czas temu wszystko poszło sprawnie i w miarę szybko. Tym razem długo czekaliśmy na przyjęcie zamówienia i na sam posiłek. A już na przyniesienie rachunku niecałe 10 sekund. Muszę jednak przyznać, że dużym plusem tego miejsca jest obsługa. Witająca gości na wejściu, uśmiechnięta, starająca się doradzić gościom. Już wcześniej pisałem że to duży plus każdego miejsca w Kaliningradzie. Warto wpaść do Szynku lecz nie jest to miejsce gdzie obowiązkowo zabiorę gości. Jeśli już raczej z ciekawości czy zainteresowania kuchnią ukraińską lub z miłości do Ukrainy.   

ukraińska restauracja 4